Kolejny dzień, kolejny objazd okolicy…

Jak łatwo się zorientować plaży i opalania u mnie w planach raczej nie ma. Ma być skuter, góry, lokalne wioski i widoki. Te atrakcje oferuje trasa  Chiang Mai-Sanpatong- Samoeng- Chiang Mai- pierwsza moja trasa w Tajlandii jeszcze z 2009. Od tamtej pory robiłem ją kilka razy zabierając znajomych.

Taka sama akcja miała miejsce kilka dni temu. ‘Oprowadzałem’ rodaka na jednodniowej trasie.

Śniadanie o 7.30 i punkt 8 start. Pogoda jak każdego poranka- pochmurno. Do Sanpatong nic ciekawego się nie dzieje, ot droga. Odbijamy w 1013 w prawo. Tam zaczyna się robić ładniej. Pola ryżowe po bokach, a na horyzoncie góry…

Gdzieś po drodze mijamy słonie. Prawo jazdy mam zrobione w Tajlandii, ale przyznam się, że nie mam pojęcia kto ma pierwszeństwo/ Najlepiej wyjść z założenia że większy, czyli słoń. Jest dopiero po 9tej, ale biznes już się kręci. Oczywiście ogromną większość turystów to Chińczycy(na oko 70-80%).

Ja jakoś nigdy nie miałem potrzeby pojeździć na słoniu. Słoń powinien być w lesie. Alternatywa to kąpiel z tymi gigantami- to jż bardziej do mnie przemawia, ale nadal średnio podoba mi się ten cały biznes. Ktoś był i jeździł- jego spraw,a nie oceniam, ja nie mam przekonania i nie planuję w najbliższej przyszłości…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Moim głównym punktem wycieczki na tej konkretnej trasie jest wioska. Nie znam jej nazwy, ale to nie jest istotne. Wioska nie jest atrakcją, w normalnym tego słowa znaczeniu. Nie spotkamy w niej długich szyi, nikt nie zajmuje się tkactwem i nie handluje z turystami swoimi ‘cepeliamii’. Wioska jest najzwyklejszą wioską, jaką można sobie wyobrazić. Turysta raczej nie ma powodu, aby tam się kierować. I to właśnie jest powód dlaczego to jest moja ‘atrakcja’. Wylądowałem tam oczywiście przypadkiem. Akcja z serii ‘boczna droga więc zjadę’. Zawsze staram się skręcając w boczne ulice, czy to kręcąc się po Yogjakarcie w Indonezii, spacerując po Pekinie, czy jeżdżąc po płn. Tajlandii.

No więc wioska. Dojazd zajmuje  minut boczną, kiedyś błotnistą, dziś już utwardzoną drogą.

Lokalni lekko zdziwieni, ale nie zszokowani. Nie będę udawać, że odkryłem dzikie plemiona w Amazonii;) Mam w tej wiosce swój sklep(jedyny). Szopa z bambusa, ale mają podstawowe produkty. Zawsze zatrzymuję się na jakąś przegrychę. Tym razem pech- sklep zamknięty. Wołania nic nie dają.

Słyszymy jakieś śpiewy z 2giej strony wioski, wygląda na niedzielne zebranie/szkółkę albo coś z tej bajki. Oczywiście idziemy sprawdzić co za impreza się odbywa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trzeba wejść ludziom na posesję, kupa ludzi, ale tam sami swoi, my ewidentnie nie lokalni. W takich tematach podstawa to przykleić uśmiech ns twarz i czytać sygnały. Mogą przecież nie mieć ochoty na nasze towarzystwo…Sygnalizujemy swoją obecność i czekamy na reakcje. Są uśmiechy więc dobrze rokuje. Dzieciaki zaciekawione, ale lokalne kobiety też nie protestują.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed domem mała grupa, ale ‘impreza’ odbywa się w środku domu. Sprawdzamy- wygląda to na jakąś niedzielną szkółkę. Taktownie staramy się nie ingerować i nie zakłócać.

Dzieciak zaciekawiony, pies ewidentnie niezadowolony;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak wygląda zaplecze domu na tajskiej wiosce. Wszystkiego po trochę, to ma być funkcjonalne- nikt tu nie ogląda „Perfekcyjnej Pani Domu”:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W towarzystwie, śmiechy i wymiana uśmiechów, ale komunikacja ogólnie ograniczona do zera. Po dłuższym czasie padło tylko jedno pytanie „where you from?”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niektórym dzieciakom oswojenie się z 2 białasami zajęło dłuższą chwilę…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oczywistym wyborem dla turystów w Chiang Mai w temacie wiosek są długie szyje. Najprawdopodobniej każdy interesujący się tą częścią świata kojarzy przynajmniej zdjęcia. Tam organizowane są grupowe wypady, każde biuro podróży w CM ma to w ofercie. Jedziesz, oglądasz mieszkańców wioski, fotografie z kobietami i obowiązkowo zakupy. Turysta zadowolony bo ma upragnione mocno ‚orientalne’ zdjęcie, przy okazji jakieś szmaty i paciorki kupi, a lokalne kobiety zarabiają. Jeśli obie strony są zadowolone to nie mam z tym problemu.  Ja jednak mimo 7 czy 8 wizyty w Chiang Mai jakoś nie czuję potrzeby….

Długie szyje czy słonie jakoś mnie nie kręcą…

Po miło spędzonym czasie w wiosce wracamy na trasę i kręcimy kolejne kilometry zaglądając oczywiście w boczne drogi…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przystanek na wzgórzu. Idealne miejsce na przerwę, tylko nic do wypicia czy jedzenia(pomijając ołtarz dla duchów, tam fanta i owoce są;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przystanek na posiłek robimy w innej wiosce. Chyba jedyny lokal gastronomiczny. Bambusowa szopa, kobieta mająca sklep i ‚restaurację’. Komunikacja na migi: „my głodni, daj co tam masz, 2x”. Dostajemy zupę, dobrą, tylko z kolendrą, na temat której już  wyraziłem opinię na profilu FB😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zupie skręcamy w boczną lewą. Znak obiecywał jakiś wodospad, ale droga po przejchaniu 3km była nieprzejezdna. Zwiedzamy dla odmiany lokalną wioskę i podglądamy lokalnych w ich codziennej rolnej  rutynie.  Na chwilę łapie nas deszcz,e ale po 10minutach można kontynuować jazdę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na deser mały offroad. Ten odcinek z roku na rok wygląda lepiej, ale chłopaki budują drogę w swoim tempie, chyba  nie mają terminu na oddanie trasy do użytku…

Nadal można trochę się w błocie pobawić;)

20150816_140645
Po błotnistym odcinku powracamy na główną trasę z Samoeng do Chiang Mai. Tam nadał ładnie, ale aparat już leży w plecaku.

Plaże, morze…nie dla mnie, słonie, długie szyje też niekoniecznie. Moja Tajlandia wygląda tak jak wyżej…dobrze spędzony dzień!

pzdr

Tagged on:         

6 thoughts on “Chiang Mai skuterowo- Sanpatong->Samoeng->CM.

  • 20/08/2015 at 06:23
    Permalink

    Też natknęliśmy się na taką ścieżkę termitów w miejscowej dżungli. Idziemy przez las – a tu nagle coś zaczyna chrzęścić jak pudełko od zapałek. Okazało się, że pod nogami płynął nam strumień termitów, które w ten sposób odstraszają intruzów. Jak zbliżysz do nich palec lub gałązkę, to wszystkie zaczną trząść odwłokami :) #twerking

    Reply
  • 20/08/2015 at 07:08
    Permalink

    Robiłeś prawo jazdy w Tajlandii?? A w Polsce Ci go akceptują?

    Reply
    • 20/08/2015 at 07:18
      Permalink

      tak w Tajlnadii.
      Z tego co wiem jest powszechnie uznawane w Europie, a chcąc zrobić polskie muszę zdać teorie.
      pzdr

      Reply
  • 20/08/2015 at 08:14
    Permalink

    Z tą wioską szyi nie jest aż tak różowo chyba…bo to nie jest starsze pokolenie, które ma i powolutku odchodzi, tylko kaleczone są również małe dziewczynki, by dalej zbierać kasę od turystów. Wiem, że pałka o dwóch końcach. Nie będzie szyi, skończą się zarobki.

    Reply
    • 20/08/2015 at 08:22
      Permalink

      Że nie jest różowo to ja wiem, m.in. dlatego omijam, podobnie jak słonie czy inne tygrysy.
      Dla mnie ciekawsza jest zwykła małpa czy inny zwierz, ale w swoim naturalnym środowisku, niż słoń malujący obrazy oraz czy grający w piłkę…
      Każdy robi jak uważa za stosowne.
      pzdr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares