No to zapuściłem bloga, ale mam dobrą wymówkę;)  Reszta nauczycieli jeszcze tyra, a ja 12grudnia skończyłem semestr, Zim ajuż się w Chnach(centralnych i północnych) rozgościła, więc nie miałem żadnego powodu aby siedzieć w Pingdu. W takiej sytuacji procedura jest prosta: internet, google, rozpoznanie terenu(bilety kolejowe, lotnicze) i szybka decyzja o ucieczce na południe…plecak z szafy i do widzenia. Tyle mnie widzieli….

Na razie było bardziej towarzysko niż tyrystcznie więc nie ma wrzucicać prywaty z ‚ochleju i wyżerki':) Na razie kilka migawek z Nanchang, który był mi  po drodze. Pogoda oczywiście nie rozpieszczała, ale temperatury sie podniosły, niby lepiej al enie do końca, to jeszcze nie było to czego szukałem. W Nanchang miałem postój kilkugodzinny, wiele nie widziałem,  wieć niewiele mogę powiedzieć ale wylada na typowe chińskie miasto ‚cierpiące’ na  typową dla tego kraju dolegliwość co się zwie ‚rozwój’. Dużo się buduje i źle się jeżdzi (korki). DO tego pogoda jak wiadać na zdjęciach….

Plac Bayi…

i ludziska na nim…

Park…też Bayi;)

A jeśli park to i impreza musi być:

miejsko

Gdzieś na mieszkalnych rejonach, lubię się ‚gubić’ w swojskich lokalizacjach…

i rzeka Ganjiang

Jak widać na załączonych obrazkach było parszywie brzydko. Plan był wyjśc po nocy z pociągu rozprostować kości, zjeść i z powrotem do pociąg- generalnie plan został wykonany ale pogoda nie rozpieszczała…

Na chwilę rozstaję sie z Chinami bo zimy nie lubię. Obiecuje poprawę i więcej foto-postów, gdzie będzie więcej słońcai zieleni, czyli Tajlandia!;)
pzdr

Tagged on:         

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares