Od połowy grudnia mam urlop. Skończyłem semestr wiczesniej niz ktokolwiek inny, więc można było się ewakuować w cieplejsze rejony.  Kilka dni temu musiałem jednak wrócić załatwić formalności. Obgadać/wynegocjować lepsze warunki na ew. kolejny rok ,wyrobić nowego rezydenta i certyfikat zagranicznego eksperta. Niestety nie da sie tego załatwić na odległośc więć w środku urlopu, który trwa do 18 lutego musiałem się pojawić osobiście z powrotem w Pingdingshan. Kontrakt ustalony, nowy ‚cyrograf do stycznia 2015 podpisany, papiery wyrobione, więc jutro ponowna ewakuacja w pogodni za słońcem i przyjaznymi temperaturami…

Do szczęścia potrzeby był pełen zestaw:

Od lewej: książeczka zdrowia, pełen przegląd wymagany przez władze od każdego kto chce pracować i pomieszkiwać w Chinach, paszport z  wlepionym nowym rezydentem, dzięki któremu mogę przebywać i pracować w Chinach do końca stycznia 2015, a także wyjeżdżać i wracać bez jakichkolwiek ograniczeń, oraz ‚Foreign Expert Certificate’, który potwierdza że ja i moje wspałanie umiejętności są tu niezbędne i pracodawca beze mnie poprostu nie dałby sobie rady;)

Do tego zestawu dochodzi jeszcze obowiązkowe ubezpieczenie. Opieka zdrowotna, jak w wielu innych miejscach swoje ksoztuje- ubezpieczenie zawsze i wszędzie trzeba mieć, a jeszcze lepiej dwa…

Więcej o formalnościach związanych z praca w Chinach TU.

Dlaczego dobrze miec ten ‚zestaw’? Ano dlatego że warto mieć całą papierologię w porzadku. Owszem zdarza się, że niektórzy kombinuja, ucza na wizach biznesowych, studenckich, czy nawet turystycznych, ale wtedy ryzyko jest spore- kary finansowe lub też miś na Chiny…W listopadzie była łapanka w Changsha, gdzie zatrzymano 37 obcokrajowców łamiących zasady które ich wizy przewidywały. Głównie chodziło o nielegalną pracę, ew. nielegalny pobyt na terenie kraju. Jedno z przedszkoli ta akcja kosztowała 40 000RMB(20 000zl), a nauczyciele tam polecieli na 5000RMB(2500zl) każdy. I tak nieźle na tym wyszli…
Na początku stycznia w Fuzhou zatrzymano Australijczyka, który postanowił urządzić prywatną szkołę językową w swoim mieszkaniu. Przyszli goście(w mundurach) bez zapowiedzi i chłopak ma problem, bo ani  pozwoleń na taką zabawę ani kwalifikacji nie był w stanie przedstawić…

(foto: news.qq.com)

Inna sprawa że przepisy potrafia być bardzo pokręcone, i egzekwowane w przeróżny sposób. Znam osobićie ludzi, którzy chcieli  legalnie zarejesrtować małą prywatna szkołę i usłyszeli od urzędników, którzy sie takimi sprawami zajmują, że cała akcja nie jest warta zachodu i dostali ustne ‚błogosławieństwo’ aby samowolkę uskutecznić. I ludzie tak robia, ale trzeba pamiętać o jednym, co czasami wolno Chińczykowi…nie próbujmy być na równi z Chińczykami, tak nigdy nie będzie. Każdy robi jak chce, ale nie polecam obchodzić przepisów.

Klamka zapadła, przyjdzie mi mieszkać w Pingdingshan 3ci rok, i 5ty we wspaniałej prowincji,  jaką jest Henan.  Henan nie jest na szczycie listy dla obcokrajowców. Zanieczyszczenie jest spore,  chociaż patrząc na Pekin to nie jestem pewien kto ma gorzej, osobiście nie odczuwam tak bardzo tego. Dookoła nie jest atrakcyjnie turystycznie, owszem Shaolin, Luoyang, i może jeszcze Kaifeng, ale ogólnie mocno bez szału. Centralne położenie skutkuje sporymi odległościami do Pekinów, Szanghajów, i innych fajnych, w ogólnym rozumieniu tego słowa miejsc, ale chyba właśnie dlatego mi to odpowiada. Mniej obcokrajowców dookoła mnie nie przeszkadza. Popracować 4 miesiące, zrobić swoje a później  mozna uderzać na urlop- ‚works for me’.
Człowiek oczywiście myśli o zmianie miejsca co roku, gdzieś na południe, gdzie cieplej, gdzieś indziej gdzie ciekawiej, ale koniec końców dostaję to o co zabiegałem, lepsze warunki no i się wyłamuję:) Zmiana pracodawcy to zawsze wielka niewiadoma, słyszy sie o różnych nieuczciwych zagrywkach, problemach z płatnościami, dotrzymywaniem tego co w kontrakcie było obiecane/zapisane etc.  Zostając na starych śmieciach człowiek wie jak sprawy będą wyglądać przez najbliższy rok- jest  to spory komfort.

A póki co to wracam do urlopowania, bo do 18 lutego nadal wolne! Dzisiaj wieczorem łapie pociąg i po 20godzinach melduję sie w Guangzhou, dalej takim wynalazkiem co szybka kolej sie nazywa do Shenzhen z prędkościa 250-300km/h, tam spacer przez most do Hong Kongu i w sobotę melduje sie….cdn;)

Do końca urlopu blogowa część strony nie będzie zbytnio chińska…

Tagged on:         

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares