Lipiec w mieście. Pierwszy raz od 2009 pracuję o tej porze roku. Zazwyczaj już w 2giej połowie czerwca pakowałem się i wsiadałem w jakiś pociąg czy samolot. Tym razem urlop dopiero rusza pod koniec lipca, a do tego czasu praca.  Mogłem kombinować tak, aby i lipiec był wolny, ale poleciałem na kasę- padła tzw. oferta nie do odrzucenia. Jak przyjechałem tu w 2009 to pieniądze w branży nie były jakieś imponujące, dziś jest inna rozmowa…Praca ciężka nie jest, no ale trzeba być na miejscu.

Więc z okazji tego, że nic się nie dzieje turystycznie, foto-wpis z szarej chińskiej rzeczywistości w małym mieście…

[ Biesiadowanie w wielkim mieście było już na bloguUliczne biesiadowanie w Szanghaju ]

W mojej części Chin  lato jest gorące, ale w przeciwieństwie do południa wilgotność jest znośna. Wybór dnia na kolację ze znajomymi  uwarunkowany był prognozą pogody.  Dzień tygodnia nie był priorytetem, chodziło o mniejsze upały. Miejsce było wytypowane wcześniej ulica BBQ, czyli rejon, gdzie na odcinku 100metrów znajduje się ok 20-25 restauracji, w których obowiązkowym wyposażeniem jest grill. Kilka większych i mniejszych lokali, każdy walczy o klienta.

Knajpy zazwyczaj zapełniają się ok 18-18.30- to standardowa pora na kolację. Latem jednak kto może idzie później. My pojawiamy się punkt 18…

Zaczyna się rytuał. Przed każdą knajpą stoi  gość, który nagabuje, zachęca i wciąga do swojego lokalu. Zatrzymują przejeżdżające auta, zachwalają swoje specjały etc. Ja ze znajomymi mamy 3 ‚swoje’ knajpy, z czego najczęściej i tak lądujemy w jednej.  I ‚wodzirej’ z tej restauracji jest jedynym, który na mój/nasz widok nie reaguje krzykami i wołaniem- on wie…On się tylko uśmiecha, wie że i tak usiądziemy u niego. Miał rację i tym razem….

Godzina 18- lokal i cała ‚gillowa’  ulica spokojne. Ludzie czekają aż słońce zejdzie niżej…
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W pierwszej kolejności branie mają stoły w środku- klimatyzacja. My lubimy na powietrzu, trzeba korzystać z lata. W środku będziemy siedzieć zimą. Na początku tyko jeden stół ‚walczy’ oprócz nas.  Knajpa ma swoje piwko,  które o dziwo daje radę. Możliwe, że moje minimalistyczne oczekiwania w temacie chińskich browarów pomagają;)

Na zdjęciu ‚nasz’ lokal i jeden z ‚wodzirejów’ na krześle po lewej, a 2gi bajeruje tradycyjnie towarzystwo przy stole.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niżej ‚snack both’ tzw. kiosk z przystawkami na zimno.  Zanim na stole wylądują główne gorące dania to w  samym ‚kiosku’ można obładować się niemiłosiernie- wybór ogromny. Na stołach jak widać  nawet ceraty nie ma, jest za to folia. Praktyczne rozwiązanie- przygotowanie stołu dla następnych zajmuje moment, a  że mało ekologicznie…..talerze, kubki, miski też ofoliowane. Wygląd to drugorzędna sprawa. Masz dobrą michę to i klient się znajdzie…
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejny wodzirej po 2giej stronie ulicy. Na razie ma jeszcze spokój, ale wie, że za pół godziny, może godzinę interes będzie się kręcić…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Deser:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na ulicy grillowej sporo muzułmańskich akcentów. Tu chłopaki przygotowują nam szaszłyki z barana. Bardzo dobrze komponują się z piwkiem, nawet chińskim, byle schłodzone było.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Talarki ‚made in China':

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zgodnie z prognozami lokal i cała ulica zapełnia się.  Jest tylko jeden wolny stolik, a i  on długo nie pozostaje bez uwagi. W środku oczywiście też komplet. Oprócz klimatyzacji stoły w środku mają tez gorące gary- tych na zewnątrz brak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I szersza perspektywa na sytuację:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wspomniany wcześniej ‚kiosk’ z przystawkami, widok z backstage’a;) Jest wybór?

Po takim zagłębiu kulinarnym kręcą się też mniejsi, ‚mobilni’ przedsiębiorcy. Jedna babka sprzedaje kwiaty, druga orzeszki i inne przegrychy, jeszcze inna owoce wkręca. W weekendy jest też muzyka na żywo. Chodzi gość z własnym nagłośnieniem i gitarą. Ma śpiewnik i na życzenie za napiwek dostarcza decybeli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czasami są też akcje promocyjne tego lub tamtego. Tego wieczoru panny wkręcały jakieś napoje ‚Rio’, polewały na spróbowanie etc, a później pojawiła się ekipa z baiju. Lokalna gorzała z mieściny obok. Jak na baiju to słabe mocą- tylko 46%. Ja fanem nie jestem, spróbowałem, pochwaliłem kurtuazyjnie i tyle.  Oczywiście dostaliśmy jeszcze po butelce 125ml. Bez bólu oddałem swoją znajomym Chińczykom, nie moja bajka…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Druga strona ulicy, też się kręci. Frekwencja przyzwoita, a to zwykły czwartek, żaden weekend….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A po obżarstwie trzeba spalić kalorie, trochę sportu sobie zafundowaliśmy;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do urlopu jeszcze 2 tygodnie, 14dni, 336godzin…….

pzdr

Tagged on:         

14 thoughts on “Wieczorne biesiadowanie po chińsku- galeria [DUŻO zdjęć].

  • 14/07/2015 at 06:24
    Permalink

    Aleście smaka narobili, towarzyszu. Nie wolno takich fotek pokazywać miłośnikom kuchni azjatyckiej – i to jeszcze przed śniadaniem!

    Reply
  • 14/07/2015 at 06:45
    Permalink

    Coś widzę, że w Chinach to ja głównie będę wcinać te warzywne „przystawki” 😀 Mam nadzieję, że chińska wilgotność mnie nie zabije, bo pamiętam moje cierpienie w Japonii. Dlatego masz farta, że u Ciebie nie jest z tym aż tak źle!

    Reply
    • 14/07/2015 at 13:51
      Permalink

      przystawki są dobre, ale prawdziwa zabawa to dania główne! WIlgotnośc jest znośna tak do poziomu Zhengzhou, dalej na południe już gorzej. Od Wuhanu na dół piekarnik będzie konkretny.
      Teraz z kolei Pekin ‚gości’ jakieś upały (większe niż zazwyczaj), więc loteria;)
      pzdr

      Reply
  • 14/07/2015 at 10:37
    Permalink

    Wygląda pysznie. Serwują typowo chińskiego grilla czy tez moze np. Jakies amerykanizmy typu stek?

    Reply
    • 14/07/2015 at 13:54
      Permalink

      Chińszczyzna, ale z domieszką Azji centralnej. Zachodnie krańce Chin to inna bajka kulinarnie, a reprezentacja Ujgurów na rewirze spora.
      pzdr

      Reply
  • 14/07/2015 at 10:49
    Permalink

    Nom! Wygląda pysznie, ale plastikowe obrusiki zabiły mnie na amen 😀 Ja pewnie też wybrałbym jedzenie w środku, ale to dlatego że będąc na zewnątrz jem 20 x wolniej bo interesuje mnie wszystko inne bardziej niż to co na talerzu haha. A jakbym miał już wgapiać się tak na ten neony z chińskich znaczków to istnieje zagrożenie, że mógłbym paść tam z głodu! Ahh… piękne te neony!

    Reply
    • 14/07/2015 at 13:55
      Permalink

      Teraz każdy ma w kieszeni internety i translatory;) 10 lat temu to było spore wyzwanie dla turysty zamówić danie, i dobrze trafic. Teraz jest nieporównywalnie łatwiej;)
      pzdr

      Reply
    • 15/07/2015 at 16:18
      Permalink

      Odliczanie do urlopu to mój ‚sport';) Odliczam do tego, ale też od razu do następnego;) pzdr

      Reply
  • 15/07/2015 at 11:25
    Permalink

    Z zafoliowanych talerzami spotkaliśmy się też na Sri Lance. Ponieważ była samoobsługa śniadaniowa, długo rozważałam, czy folię z talerza się zdejmuje czy zostawia bojąc się popełnić faux pas.

    Reply
    • 15/07/2015 at 16:24
      Permalink

      Czsami uliczne gar-kuchnie podają dania w miskach/talerzach w plastikowym worku. Po zjedzeniu worek do śmieci a on(a) nie ma problemu z myciem, co bywa niemożliwe bo wózkowicze najczęsciej nie mają dostępu do bieżącej wody…
      pzdr

      Reply
  • 15/07/2015 at 18:46
    Permalink

    Chiny to niesamowite państwo – co dokładnie widać po Twoich zdjęciach.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares