Życie na chińskiej obczyźnie to dobre, tanie i wszechobecne chińskie jedzenie, Wybór jest ogromny i jeśli nie każdy to ogromna większość znajdzie tu coś dla siebie. Dania, które tu kosztują grosze, w polskiej ’chińskiej’ restauracji będą z ceną godną ‘egzotycznej’ zabawy, a do tego pewnie są dostrajane smakowo do lokalnego, białego podniebienia. Chińszczyzna poza Chinami to mimo wszystko inna para kaloszy, nie mówie że gorsze, ale z pewnościa inne wersje tych samych dań wyląduja na stole.
Podobnie ma sie sytuacja z zachodnimi daniami w Chinach. W wiekszch miastach i skupiskach obcokrajowców względnie łatwo o stek, pizze, dobre spaghetti. Będą kosztować odpowiednio ale są w zasięgu ręki.  Dużo latwiej też samemu kupić skladniki których ja w ‘Pingu’ nie znajdę. Markety w metropoliach typu Pekin, Guanghzou, Szanghaj mają sekcje zagraniczne i tam są frykasy. W większych miastach dobrą opcją jest sieć sklepów ‘Metro’(coś jak  makro+Pewex w jednym;) gdzie pamietam można było dostać wiele zachodnich produktów, z polskimi słodyczami i czekoladą włącznie. Ceny oczywiście odpowiednio wyższe niż tofu czy pomidory ze szklarni pod miastem;)
W miastach z 3-4 ligi o zachodni talerz już trudniej. Skazani jesteśmy w większości przypadków na sieciówki, które się cenią, a jakość dań nie zawsze idzie w parze z cena.  Można zamówić i się wykosztować a nasz zachodni talerz  będzie słaby.
Ja chińszczyznę oczywiści lubię ale nie samą chińszczyzną żyje człowiek i jakiejs odmiany od czasu do czasu trzeba. Mam wysoką ‘tolerancję’ i w porównaniu do znajomych, potrafię dłużej ‘jechać’ na chińskim talerzu bez konieczności serwowania sobie zachodnich ‘odskoczni’. Jednak są momenty kiedy jakas pizza czy inne frykasy siadają na głowę. W ‘Pingu’ opcje są ogranicozne,  jest kilka miejsc które mają ‘western food’ w menu, jakościowo/smakowo jest ‘so-so’,a cenowo jakbym w ‘Victorii’ się stołował. Najlepszą opcją, co nie znaczy idealna jest Papa John’s (sieciówka, odpowidnik PizzaHut).

Pizza prezentuje się godnie:

I smakuje również dobrze, jednak taki wypad to rachunek w rejonie 120-150rmb(65-80zl) za dużą pizzę i jakieś piwko. Od czasu do czasu można, ale nie za często.
Bardziej wkurza,  że taki sam ‚placek’ moge dostać w Chiang Mai u prawdziwego Włocha za 10-20zł.
Głównie chodzi o ser i potrawy z nim związane, tego brakuje wielu białasom. Inna testowana opcja u Papa John’s:

 

Zapiekane spaghetii wygląda dobrze, ale smakuje już mniej ciekawie. Niby ok, ale bez polotu, za 30rmb(15zł) spodziewałbym się więcej. Niby jest ser, niby jest dobre salami, ale coś chyba makaron mi nie pasował.

Człowiek więc kombinuje i próbuje zakłamać rzeczywistość;)

Mój przepis na trochę więcej sera na chińskiej obczyźnie:

1.Zamawiamy magiczne pudełko na taobao(chińskie allegro):

Pudełko niepozorne, ale zwartość już zacna:

Pół kilo(1 jin) mozzarelli dociera w ciągu max.24h zapakowane z tajemniczą ‘ice bag’ wypełnioną jakimś żelem, który trzyma niską temperaturę. Nie mam pojęcia co to , ale tempeartury za oknem i tak już coraz bliżej zera więc ser dociera w dobrym stanie. Na mieście mogę kupić ser tostowy-opakowanie 8 plasterków jakieś 20-23zł, a smakowo kicha. Tu tajemnicza mozarella z internetu z przesyłka wychodzi 33rmb(16-17zł). Walory smakowe ok, jeśli pamiętamy że rozmowa jest o żółtym serze w Chinach. Może za długo nie jadłem prawdziwego i moje oczekiwania są  zaniżone;)

Kupowanie żywności w Chinach przez internet to nic dziwnego.

2.Ogólnie wędlinom w Chinach  sporo brakuje do tego co pamiętam z Polski, jednak są alternatywy. Tu za substytut robi ‘smoked ham’ dostępna w sieciówce Dennis(supermarket). Nie trzeba zamawiać przez internet ,smakowo bardzo OK, i jakbym nie wiedział to może, może, dałbym sie nabrać że to coś z osiedlowego mięsnego z PL. Podkreślam, że długo mnie w PL nie było i łatwo mnie oszukać…

3. Chleb- kolejny problem w Chinach. Tu chleb, i ogólnie pieczywo jest…słodkie. Tak lubia i tak pieką.  Podobnie jak z serem, łatwiej o ‘normalne’ pieczywo w wiekszych miastach z wiekszą reprezentacją obcokrajowców. W Zhengzhou miałem na osiedu w Carefourze rozsądne biagietki, w Pingu niestety wszystko słodkie. Najtańszy tostowy chleb (i najmniej słodki) po kilku minutach w piekarniku wydaje się być mniej ‘lukrowany’, ale do szczęścia mam chlebki od szefa na kampusie:

Słodkość 0, a nawet jakby lekko słonawe były- rewelacja, odwiedzam szefa regularnie. Gość ma swój wózek, w okolicach pory obiadowej i wieczorem wypieka 2 wersje placków: ‘normalne’ i na słodko, wybór jest oczywisty, a dokładniej to go nie ma bo słodnie nie wchodzą w grę. Nie interesuje mnie, że gość ma działalnośc ‘gastro’ na otwartym powietrzu, bez dostępu do bieżącej wody, a do tego przy ulicy. Mnie interesuje smaczny chleb i to u niego dostanę. Życie w Chinach jest dużo łatwiejsze jeśli jemy gębą a nie oczami. Wygląd, wystrój mnie nie rusza- ma być smacznie.

4. I ostatni składnik, powszechnie dostępny w Chinach, nie trzeba klikać po internetach żeby dostać;)

 

Całość ląduje na kilka minut w piekarniku i Ticzer Peter ma zapiekanke, czy pizzerke…Mało roboty a ile szczęścia! Osoby siędzące w Polsce/Europe pewnie nie rozumieją czym się tu zachwycać, ale jak ktoś posiedzi dłużej w Chinach to pewnie będzie miał podobne podejście do zwykłego kawałka ‘chleba’ z serem i szynką;) Zamówie jeszcze jakieś oregano, też na taobao, i będzie pizza marzenie;)
Oczwiście zdziałać można dużo wiecej, ale ja w kuchni to tylko lodówkę używam, więc ‘pizzerka’ jest wystarczającym ‘szaleństwem’ w moim wykonaniu…

pzdr!

Tagged on:                 

9 thoughts on “Kulinarne zakłamywanie rzeczywistości.

  • 08/11/2014 at 21:58
    Permalink

    Doskonale rozumiem Twoje podejście d „kawałka chleba z serem i z szynką” ;). W Chinach byłam raptem nieco ponad 2 tygodnie, ale powiem szczerze, że nie zapałałam miłością do tamtejszej kuchni. Wprost przeciwnie – całkiem ją znielubiłam. Nie twierdzę, że W Chinach nie ma dobrych rzeczy, ale to zdecydowanie nie moja bajka (ani smakowa ani zapachowa). W czasie wyjazdu schudłam 2 kg, a jak wróciłam do domu to przedwczorajsza bułka wydała mi się smakołykiem porównywalnym z francuskimi truflami :)

    Reply
    • 09/11/2014 at 06:48
      Permalink

      Spotykami się z ludzmi, którzy nie zakochują się w chińszczyźnie, ale żeby aż tak nie lubić?:) Może miałas 2 tygodnie mega pecha:) Ja mimo wszystko jestem zdania że każdy tu może znaleźć cos dla siebie, ne wiem czy jest bardziej zróa kuchnia na świecie. Tylko ptorzeba czasui szczęścia?) żeby namierzyć te smaki…pzdr

      Reply
  • 09/11/2014 at 20:06
    Permalink

    Jedynym krajem dotychczas, w którym już po kilku dniach miałam dość jedzenia była Sri Lanka. Na codzień (także w Polsce) nie ciągnie mnie do typowo polskich dań. Gdy mieszkałam w Berlinie brakowało mi wyłącznie polskiego twarogu. Później nauczyłam się go robić sama :) Jednak kulinarne przyzwyczajenia to niesamowita sprawa. To co dla nas jest „normalne” gdzie indziej jest „dziwne”. To co dla nas jest dziwne, dla innych jest normalne. Osobiście dość szybko się przestawiam i o ile wszystkie posiłki nie są mega ostre to jestem w stanie przetrwać (niemal) wszystko 😉

    Reply
    • 10/11/2014 at 06:21
      Permalink

      Dla nie, póki co, Mongolia była najsłabsza jeśli chodzi o stół i to co na nim, ale nie bylem na Sri Lance;)
      Myślałem, ze tam zbliżóne do hinduskiego będzie….
      pzdr

      Reply
  • 10/11/2014 at 12:39
    Permalink

    Mieszkając w Kenii tęskniłam za polskim jedzeniem – tym bardziej, że nie dysponowałam własną kuchnią by sobie coś ugotować :) pizza kosztowała około 7-9 euro, więc też nie najtaniej, ale była z reguły porządna. Za to najśmieszniej wspominam pizzę w Birmie, gdzie ser potraktowano jako jeden z dodatków i był ładnie pokrojony w małe kwadraciki i poukładany na przemian z kawałkami pieczarek i jakiegoś mięska na placku. W dodatku smakowała paskudnie 😀

    Reply
  • 07/07/2015 at 11:17
    Permalink

    Przy okazji wpisu o jedzeniu chciałabym zapytać o zdrowe odżywianie. Prowadzę aktywny tryb życia z regularnymi treningami i odżywiam się praktycznie nieprzetworzoną żywnością wg indywidualnego zapotrzebowania. Wyjeżdżam na rok do Chin i mam wielkie obawy o to, jak sobie z tym poradzę. Oczywiście zamierzam próbować lokalnych pyszności, aczkolwiek chciałabym utrzymać w miarę możliwości moją formę. Boję się, że tak restrykcyjna zmiana sposobu odżywiania mnie zrujnuje… Mając na uwadze, że nawet warzywa trzeba w Chinach ugotowac, aby byly zdatne do spożycia, a wiekszosc potraw wrecz plywa w oleju (raczej nie najwyższej jakości 😉 ) chcialam zapytac, czy jest mozliwe prowadzenie zdrowego odzywiania? pozdrawiam :)

    Reply
    • 07/07/2015 at 11:31
      Permalink

      witam,
      cholera nie wiem tak naprawdę, bo sam jem to co jest powszechnie dostępne.
      Wydaje mi sie że bedzie wychodzić drożej ale to chyba wszaędzie podobnie wygląda.
      Nie wszystko na chińskiej ulicy/restauracji pływa w oleju.
      Sprawdź ‚Rapotz Państwa Środka’- autor bloga siedzi w Changsh i bardziej zwraca uwage na to co je, powinien być dużo bardziej pomocny,
      pzdr

      Reply
  • 03/09/2015 at 13:51
    Permalink

    Ja doskonale rozumiem twoja tesknote za naszym zachodnim jedzeniem. Wlasnie mija mi piaty miesiac w Chinach i o ile dlugo zachwycalam sie tutejszym jedzeniem i probowalam wszystkiego jak leci, to od kilku tygodni przezywam kryzys. Na szczescie chwilowo jestem w Hangzhou i znalazlam tutaj knajpke, w ktorej mozna tanio zjesc kebab i ciabate z salatka i kurczakiem (bez kosci) :)

    Reply
    • 07/09/2015 at 05:26
      Permalink

      kurczak bez kości- szaleństwo:)
      Ja niby tęsknię, ale żeby wziąć się za gotowanie to nie aż tak, nie jest źle. Pod koniec semestru, jak leci 4-5ty miesiąc i urlop się zbliża to człowiek bardziej kombinuje.
      Ja z tych co na chińszczyźnie mogą długo jechać…
      pzdr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares