Mały wyskok do Nepalu.

Pewnie  niektórzy, a może i większość bo wałkowanie tematu w mediach trwa, słyszeli o wydarzeniach w Nepalu. Załamała się pogoda, śnieżyca, lawina i jest tragedia- tak to w górach bywa. Gdyby na liście ofiar nie było Polaków temat zapewne skończyłby się po 2 dniach, ew. jakieś wzmianki na małym dolnym pasku. Ale zginęli też rodacy więc to wszystko zmienia- sranie ogniem na wizji trwa w najlepsze. Niezbyt wiem czym różni się lista kilkudziesięciu ofiar bez Polaków i z Polakami. Coś to zmienia?

Na Filipinach jakiś czas temu  zatonął statek, kupa ofiar, jest czerowny pasek. Okazuje się że nie na nim Polaków no to wypad z paska, zobaczmy co nowego na Wiejskiej albo w Tańcu z Celebrytami…
Innym razem pod wodę zszedł statek w Tajlandii, kilkakrotnie mniej ofiar niż na Filipinach- czerwony pasek. Na pokładzie była para rodaków- yes! Jazda, jest dobry temat i sranie ogniem na wizji czas zacząć. Takie czasy, tragedia dobrze się sprzedaje, ja stary jestem a dalej się dziwię…

Zeszła lawina, ludzie zginęli- takie rzeczy czasami w górach się zdarzają. Na wizji eksperci omawiają temat, i  pół biedy jeśli faktycznie wiedzą o czym mówią. Czytam informacje z polskich i zagranicznych serwisów bo byłem na tym szlaku w 2012, mam nadzieję, że do Nepalu jeszcze wrócę – chcę wiedzieć co poszło nie tak. Wiadomo że załamała się pogoda ale za wcześnie  kroić konkretne teorie, jakieś tam domysły się pojawiają, trzeba czekać aby sensownie ocenić kto i jak bardzo zawinił…

Spojrzałem na komentarze pod  artykułami. ZGROZA. Dowiedziałem się, że ludzie którzy poszli na ten szlak to wariaci, samobójcy, chojraki, sami są sobie winni i dobrze im tak. Ludzie którzy idą w góry nie kochają swoich rodzin itp. Wygląda na to, że mamy w Polsce spore grono kanapowych ekspertów od gór i himalaizmu, a od czasu tragedii na Broad Peak zapewne tylko ich przybyło, przecież słuchali całymi dniami o Polakach co porwali się na górę i przypłacili to życiem. Jak Kubica spotkał się ze ścianą chyba na kanadyjskim torze i wylądował w szpitalu cała Polska znała się na konstrukcji bolidów i kasków…

Różnica między wspinaczkową ekspedycją wysokogórską na 8000, a trekingiem  a 5000m wydaje się być klarowna, ale nie dla wszystkich…

Odkopałem swój folder ze zdjęciami z Annapurny. Patrzę na te widoki i cholera nie wydaje mi się że trzeba być oszołomem, żeby chcieć odwiedzić tak ładne rejony.

Na zdjęciu niżej ostatni obóz przed przełęczą, na której doszło do tragedii, High Camp-4925m. Każdy organizm reaguje inaczej na wysokość,niektórzy zawracają dużo wcześniej bo organizm się buntuje, ale większość zdrowych ludzi doświadcza ból głowy, płytki oddech i problemy ze snem. Ja mam szczęście i ogólnie dobrze znoszę góry, tylko śpię kiepsko.

DSC_8615

Następnego dnia pobudka, o ile się spało, przed 4rano. Szybkie, treściwe śniadanie i na szlak. Szlak nie jest trudny technicznie przy dobrej pogodzie, to nie wspinaczka. Wymarsz jeszcze w ciemnościach, tylko  czołówki mrugają. Plan jest dojść na przełęcz przed wschodem słońca(i kilkudziesięcioosobową grupa Malezyjczyków) udaje się. Thorung La 5416m:

DSC_8670

Słońce wschodzi ale zamiast cieplej jest tylko gorzej- na przełęczy otwarty teren-wieje konkretnie. Przystanek na zamarzniętego snickersa, każdy robi sesje zdjęciowe. Po kilkunastu dniach na szlaku i zastanawianiu się czy oby damy radę w końcu jesteśmy i satysfakcja jest spora. Krajobrazy jak widać na zdjęciach rewelcyjne. Jeśli miałbym wybrać najładniejsze moim zdaniem okoliczności przyrody jakie widziałem w życiu to najprawdopodobniej są to widoki z tego właśnie dnia…

DSC_8671

Kolega w jeansach i ‚adidasach’ to oczywiście przewodnik, oni nie potrzebują gore-texów, membran i innych bajerów od NASA;) Tym razem gościł na przełęczy, jeśli dobrze pamiętam, 16raz…robota jak co dzień hehe:)

Półgodzinny postój na przełęczy i zaczynam schodzić na drugą stronę.  Po nastu dniach podchodzenia pod górę to zejście jest jak niedzielny spacer, torchę kamienisto i stromo, ale człowiek nie męczy się.

DSC_8691

 

DSC_8718

 

DSC_8736

 

DSC_8768

 

DSC_8799

 

DSC_8812

 

DSC_8823

 

DSC_8859

 

DSC_8919

 

DSC_8948

No i pytanie: czy trzeba być wariatem, chojrakiem żeby mieć ochotę podziwiać na żywo takie widoki? To foty tylko z jednego dnia, a szlak wokół Annapurny robi się kilkanaście…

Ja aktywny  jestem 2 razy w roku- na wakacje  i zimę.  Nie mam dobrej kondycji, nie miałem doświadczenia z wysokimi górami. Przygotowałem się i słuchałem mądrzejszych, tylko tyle i aż tyle…

Jasne że góry mogą być niebezpieczne, ale dlatego człowiek przed wyjściem na szlak się przygotowuje, albo opłaca przewodnika. Jeśli zignorujesz chorobę wysokościową i nikt wokół w porę nie zauważy to zapłacisz życiem…Zginąć można w drodze do pracy pod samochodem czy tramwajem. Ja w Himalaje pójdę ponownie jak tylko będzie szansa, ale przykładowo na mecz polskiej ligii piłki nożnej chyba niekoniecznie…

Dobra starczy tych wywodów. Mam nadzieję że widoki, mimo że nie chińskie to się podobają. pzdr

Tagged on:                         

14 thoughts on “Szybki wypad do Nepalu- przełęcz Thorung La [galeria]

  • 17/10/2014 at 10:22
    Permalink

    Widoki zapierają dech w piersi.

    Reply
    • 17/10/2014 at 16:57
      Permalink

      ooo ‚long tme no see';) I to tu komentarz a nie pod herbacianym wpisem sprzed kilku dni?:)
      pzdr

      Reply
      • 20/10/2014 at 11:26
        Permalink

        Taka jestem zaskakująca właśnie :)

        Reply
  • 17/10/2014 at 11:10
    Permalink

    Przepieknie! Gdzieś tam odpłynęłam w tych chmurach…

    Reply
    • 17/10/2014 at 16:47
      Permalink

      Dzięki. Zdjęcia może oddychaja, gorzej było z fotografem, sapał jak pies tam na górze;)
      pzdr

      Reply
  • 17/10/2014 at 14:46
    Permalink

    „Apple pie trek”, niby spacerek, od hotelu do hotelu. A jednak okazał się zabójczy. Mimo to, wróciłbym, choļy jutro, choćby dziś,

    A co do mediów, cóż, liczy się nasza własna pula genowa. Inni są obcy, inni to statystyki. I to jest na swój sposób naturalne. Nie sposób chyba wszystkich otaczać taką samą dozą współczucia, to co nam bliższe, bardziej nasze, uderza nas bardziej. Ja się więc mediom nie dziwię.

    Nie dziwię się też komentarzom kanapowych himalaistów. Nie chcę generalizować ale jednak, tępota i intelektualna płycizna idzie często w parze z zamiłowaniem do kanapy i zamknięciem na resztę świata.

    Dobry tekst!

    Reply
    • 17/10/2014 at 16:45
      Permalink

      Mogę się po części zgodzić z tym współczuciem że ta solidarność jest zakodowana w głowie, ale na ile to empatia w przekazach medialnych, a na ile to wykorzystywanie czerwonego paska aby widza przed telewizorem utrzymać? Jasne, że można zmienić stajcę, ale emocje, nawet jeśli negatywne przyciągają….
      pzdr

      Reply
  • 17/10/2014 at 14:47
    Permalink

    Ja byłam wlaśnie na takim statku na Filipinach, na szczęście nasz PRAWIE zatonął podczas sztormy. Kapitan Filipińczyk zapomniał wziąć ze sobą kompasu!! 😉

    Reply
    • 17/10/2014 at 16:37
      Permalink

      Flipiny i Indoenzja w tym temacie mogliby sporo poprawić:/ O ile na pogodę nie ma siły, co rok temu na Filipinach udowodniła, to z ludzką głupotę można walczyć…
      pzdr

      Reply
  • 17/10/2014 at 16:11
    Permalink

    My marzymy o tym szlaku, tylko nam córka musi trochę podrosnąć 😉 Rok temu dotarliśmy na Poon Hill i narobiliśmy sobie apetytu :) Nauczyliśmy się jednak, żeby nie pchać się w Himalaje w październiku. Rok temu przeszedł monsun, czekaliśmy na pogodę ze dwa tygodnie, a i tak pięć dni wędrowaliśmy w deszczu.
    W tym roku w październiku burze śnieżne i lawiny … :(

    Reply
    • 17/10/2014 at 16:35
      Permalink

      Ja w 2012 specjalnie wystartowałem w 1szej połowie września ale celem było uniknięcie tłumów. Fakt, pierwsze dni wisiały chmury i troche padało ale nie błyo tragicznie. Za to spokój i cisza na szlaku bzcenne. W Manang(Braga) czekałem na pogodę, ale nie nudziłem się. W ramach aklimatyzacji zrobiłem Ice Lake i Tilicho-to drugie chyba przebija widoki z Thourng La i korci mnie wrzucić tu galerię:) Po kilku dniach(chyba 5) pooda poprawiła się znacznie a lokalni ogłosili, że monsum odszedł i mozna było kontynuować w kierunku przełęczy- Wdrapywać sie na takie wysokości miec chmury zamiast widoków to byłaby kicha totalna- miałem ten komfort w postaci zapasu czasowego, nie wszyscy tak mogli…
      Nie ma chyba reguły na te październikowe anomalia- to wysoki sezon ludzie i tak będą chodzić. Oby pogoda już nie wariowała a szerpowie bardziej sie starali bo podobno te pogorszenie pogody można było w sporym stopniu przewidzieć…
      Mieliście Poon Hill zapchany Chińczykami z rana?:)
      pzdr

      Reply
      • 19/10/2014 at 04:35
        Permalink

        Na Poon Hill dotarliśmy w południe i byliśmy na szczycie zupełnie sami. A to tylko dlatego, że nie mieliśmy sumienia zrywać Ani w środku nocy, ani wysyłać „delegacji” na wschód słońca. Ale po obejrzeniu innych „słynnych” wschodów i zachodów słońca w tłumie i zgiełku potrafię sobie wyobrazić, jak wygląda PH o poranku 😉 Choć dla tych widoków akurat mogłabym ten tłum przecierpieć :)

        Reply
        • 19/10/2014 at 06:10
          Permalink

          I słusznie że odczekaliście moim zdaniem. Z rana tłok. Ja spóźniłem się na wschód słońca bo spałem w Chitrei. Wchodząc na wzgórze mijałem sie własnie z tymi co już schodzili. Nie tylko Chińczycy, ale Ci chyba dominowali. Tłumy ludzi! Doszedłem na góre to było Nas tam razem może 10 osób. Spokój cisza, można było delektowac sie widokami. Południe ma mały minus- słońce wysoko, co nie pomaga przy fotografowaniu…pzdr

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares