Nepal- Sagarmatha NP/ Everest Base Camp Trek [cz.I].

Cisza na blogu od ponad miesiąca, bo….nic ciekawego się nie dzieje oraz nastąpiło zmęczenie materiału.

W ramach reanimacji ruszamy z serią wpisów z marcowego pobytu w Nepalu…

W styczniu 2016 przedłużyłem kontrakt z pracodawcą, i wynegocjowałem 3miesięczny urlop. Cel był jeden- wybrać się ponownie do Nepalu. Urlop nauczyciela mija się z dogodną porą na trekking więc opcje były 2: zwolnić się lub ‚wyszarpać’ przydługi urlop. Udało się, i po  4 latach od pierwszej wizyty w Nepalu  jestem tu ponownie.

Dla większości turystow jeśli Nepal to trek, a jeśli trek to najprawdopodobniej Annapurna lub Everest (ew. Górny Mustang, ale to droższa impreza). U mnie na 1szy ogień w 2012 poszła Annapurna. Genialna sprawa, zatanawiałem się nawet czy może i tym razem nie zrobić tego treku ponownie, ale podobno rozbudowano drogi  w regionie i na szlaku jest więcej pojazdów niż pieszych :/ Nie dla mnie takie klimaty, więc decyzja mogła być jedna- trek Parku Narodowym Sagarmatha. W tym parku jest królowa gór- Sagarmatha. Ta sama góra znana jako Chomolungma w Tybecie, a dla zachodnich turystów wiaodmo: Everest.

Opcje rozpoczęcia treku w rejon Everestu są zasadniczo są 3:

1) lot z Kathmandu do Lukli(2840m), i dalej trek przez Namche do EBC, Gokyo i/lub innych spektakularnych wysokogórksich okoliczności przyrody.

plus: oszczędzamy cenny dla wielu na urlopie czas;

minus: brak aklimatyzacji. Lądowanie na prawie 3000m bez jakiegokolwiek przygotowania to lekki szok dla organizmu…

2)Bus Kathmandu- Salleri (2390m) i kilka dni treku zanim dotrzemy do Lukli, skąd dalej atakujemy wyższe góry,

plus: start na 2300m to sensowniejsza rozgrzewka niż lot do Lukli. Zanim dotrzemy do Namche będziemy oswojeni z wysokościami. Pomoże w tym przełęcz      Taksindu(2960m) oraz noclegi na wysokościach.

minus: czas-  dojazdo do Salleri to 10-12godzin więc dodatkowy dzień, plus kolejne kilka dni na dotarcie do Lukli.

3) Kathmandu- Jiri(1995m)- opcja idealna, jeśli mamy wystarczająco dużo czasu.

plus: aklimatyzacja. Start na 2000 zamiast prawie 3000m w przypadku Lukli robi dużą różnicę, po drodze zaliczamy wspomnianą przełęcz Taksindu oraz                   dodatkowo  Lamjura(3530m).  Organizm będzie lepiej przygotowany na wyższych częściach treku.

minus: ponownie czas. Kolejne dodatkowe kilka dni zanim dotrzemy do Lukli/Namche, gdzie zaczynają się wyższe góry.

 

EBCmap2-BorderMaker

 

W moim przypadku wybór był oczywisty- start z Jiri. Czasu mam więcej niż potrzeba, wiem że nie jestem w dobrej kondycji więc kilka dni rozgrzewki się przyda.

Dzień 1:

Pobudka o 5 rano, a o 6.30 odjazd z dworca autobusowego w KTM do Jiri.  Zamiast obiecanych 7godzin, dojazd zajmuje prawie 10. Pretensji nie mam, na nepalskich drogach ostatnią rzeczą którą chcemy to spieszący się kierowca…

P3020020-BorderMaker

Po dordze widać jak kończy się chwila nieuwagi. Tu tracimy godzinę, wyciągniecię pojazdu z przełęczy przy pomocy koparki to niebanalne zadanie…

P3020025-BorderMaker

Oczywiście jest też postój na obiad. Zaczyna sie przygoda z dal bhat, najpopularniejszym daniem na szlaku. Na zdjęciu córka szefowej  knajpy.

P3020031-BorderMaker

Jestem w Jiri po 15tej. Plan był zostać na noc, ale osada niespecjalnie ciekawa, więc decyduję się od razu uderzyć na szlak. W Shivalaya  jestem ok 18tej, 10minut później robi się ciemno, a po zmroku spacery pogórach to średnia zabawa. Dzień 1 na szlaku bez zdjęć bo raz że pogoda do dupy, chmury i lekki deszcz, a dwa że nieźle się pociłem i ochoty na focenie totalnie nie było…


 

Dzień 2:

Pobudka w Shivalaya, śniadanie, kawa i wymarsz o 8.30. Widok na Shivalaya po kilkunastu minutach marszu. Podejście konkretne, organizm nie jest zachwycony…

20160303_085155-BorderMaker

4 godziny pod górę i jestem na 2700m Deorali. Nagroda po ciężkim wysiłku musi być. San Miguel smakował wybornie, ale do celu było jeszcze dobre kilka godzin…

P3030037-BorderMaker

Po piwku troche nudne zejście do Bhandar(2190m) i dalej monotonnie do Kinja (1630m)

20160303_142057-BorderMaker

Czyli dzień 2 intensywne: start na 1700m, podejście na 2700, i zejście na 1600. Nie będę ściemniać miałem troche dość…

Zamawiam kolację i prysznic(czyt. wiadro z gorącą wodą). Następny dzień podobno ma być jeszcze bardziej wymagający…


 

Dzień 3:

Po wyjściu z osady od razu zaczyna się  strome podejście.  Powoli ale konsekwentnie do przodu, to nie wyścigi….

Postój na kawę. Na zdjęciu cały mój dobytek na trek. Jeśli nie wynajmujesz tragarza ( i nie jesteś wyczynowcem) plecak powinien ważyć nie więcej niż 10-11kg (zawartośc plecaka foto). Zmieściłem się, ale mimo tego brak kondycji dawał o sobie znać…

P3040055-BorderMaker

Po drodze widać efekty trzęsienia ziemi z kwietnia 2015.  Jak to w życiu bywa, dziś już wiadomo, że spora część pieniędzy nigdy nie dotarła do potrzebujących…

Polecam lekture na ten temat w Time [ang.].

20160303_112548-BorderMaker

Wielu ludzi zdecydowało się nie remontować domów. Odcinek z Jiri jest mało popularny, ilość turystów nie imponuje, więc po utracie dobytku łatwiej sie przenieść w inne rejony, gdzie perspektywy zarobku są lepsze.

20160304_135045-BorderMaker

20160304_111113-BorderMaker

Około 15tej pogoda zaczyna się sypać. Na nocleg  zatrzymuję się w Goyam(3220m).

20160304_145210-BorderMaker

Pogoda pogodą, ale ja też już miałem dość. Start 1630m i podejście na 3220m dało o sobie znać. Pojawia się ból w kolanie. nie mam pojęcia co to, ale nie może to być nic dobrego… Niżej lodge w Goyam- czyli zakwaterowanie:

20160304_161407-BorderMaker

Przed wieczorem dostajemy  trochę gradu i śniegu. Reszta dnia to pogaduchyz innymi turystami przy piecu. W pokojach temperatura w nocy spadła poniżej zera…witamy w Himalajach 😉

20160304_165028-BorderMaker

 

Start: 1600m- koniec 3220m. Lekko nie było


 

Dzień 4:

Z rana mamy 1szy dobry widok na ośnieżone szczyty…

P3050057-BorderMakerc.d.n.

 

PS
Na razie zdjęcia głównie z foto-komórki, nie chciało się wyciągac aparatu. W późniejszych relacjach, i wyżych partiach obiecuję poprawę w temacie zdjęć 😉

Tajlandia urlopowo- Bangkok [galeria].

Bangkok- miasto, które wielu uwielbia, a ja jakoś bez szczególnych zachwytów. Niby ma wszystko czego potrzeba, ale za duże to. Street foody i bazary owszem przednie, ale odległości, spaliny, wiecznie zakorkowane główne ulice….Zaglądam tylko wtedy kiedy muszę.

Konsulaty, ambasady i inne urzędy są właśnie tu więc kilka dni zleciało na załatwianiu spraw. W wolnym czasie zamiast zwiedzania była wyżerka ;). Po Chinach człowiek potrzebuje pójść trochę po bandzie w temacie kulinariów. Pizze, meksykańskie wynalazki, koreańskie BBQ itp. Wszystko smaczniejsze i najczęściej tasze niż to samo w Chinach.

W ramach ‚zwiedzania’ padło m.in na ‚Train Market’, ale nie ten bardziej znany Maeklong, bo ten tylko w weekedy operuje, ale mniej uczęszczany  Rot Fai Ratchada. Hipsterskie miejsce ze straganami, trochę knajp i restauracji. Niby nic, dupy nie urywa, ale na godzinę czy dwie miejsce OK.

pzdr!

P8101486-BorderMaker

P8101493-BorderMaker

P8101506-BorderMaker

P8101507-BorderMaker

P8101514-BorderMaker

P8101517-BorderMaker

P8101535-BorderMaker

P8101544-BorderMaker

P8101554-BorderMaker

P8101557-BorderMaker

P8101567-BorderMaker

 

i okolice Ploen Chit, Sukhumvit:

P8101577-BorderMaker

P8101571-Edit-2-BorderMaker

Tajlandia urlopowo- Koh Chang II [galeria].

Na urlopie w temacie kulinariów jest jedna zasada: byle nie chińszczyzna!

Lubię chińską kuchnię, ale we wszystkim musi być balans. Na urlopie trzeba odreagować 😉

P8061388Maker

W Tajlandii pora deszczowa więc rytm dnia dyktuje pogoda, dokładniej deszcz lub jego brak. Jeśli jest sucho to można działać, skuter czeka w pogotowiu. Koh Chang to kręte i lekko górzyste drogi, więc ostrożność zalecana. Taxi tuk-tuki zmówili się i wprowadzili cennik. Ceny przejazdów wygórowane, ale tak to bywa na wyspach, że droższe są od lądu. Skuter za 150THB pozwala zaoszczędzić sporo kasy i czasu…

Widok na White Sand Beach:

P8061394-BorderMaker

I płn-wsch., mniej oblegana część wyspy:

P8061404-BorderMaker

O ładną plażę tam ciężko, ale za to turystów praktycznie zero.

P8061414-BorderMaker

Rejony Bang Bao:

P8061431-BorderMaker

Tajska plaża smutna- zero kolorowych parawanów, nie ma Januszy…
P8061455-BorderMaker

Ostatni dzień to głównie opady.

P8071463-BorderMaker

 

I tyle wyspiarskich klimatów. Nastęny Bangkok, a dalej Chiang Mai i płn.Tajlandia, oczywiście skuterowo.

Tajladia urlopowo – Koh Chang [galeria].

Urlop, po raz nie wiadomo który ponownie Tajlandia. Tu odpoczywam, tu jest moje miejsce na ‚reset’ i ładowanie baterii…

Na pierwszy ogień Koh Chang.  Spora wyspa, niedaleko od Bangkoku, ale bez sławnych i ‚pocztówkowych’ plaż. DI Caprio tu nie bawił, filmów nie kręcono, wiec wyspa jest, w porównaniu do południowych miejsc, mało oblegana. Oczywiście jest wszysto co turyście do szcześcia potrzebne, ale w miejszych ilościach- dla mnie to ogromny plus.

1szy raz byłem tu w 2009, później ponownie dwukrotnie w 2012. W 2016 widać zmiany, więcej reklam po rosyjsku, więcej hoteli. Wschodnia część wyspy kiedyś pustawa, dziś obstawiona barami, resortami etc.

Mój typ na ten sezon to Lazy Republique. Ładne, zielone miejsce, lekko na uboczu. Skuterem kilka minut od bardziej imprezowego i ‚backpackerskiego’ Lonely Beach. Ośrdek ma tylko 4 chatki wiec jest spokój i cisza.

P8031172-BorderMaker

Na tyłach posesji stawiają 4 nowe domki, ale póki co żadnych hałasów nie ma na rewirze.

P8041312-BorderMaker

 

Dzień I:

Odwiedzam stare śmieci- zatoka Bang Bao i plaża ‚Tropical’.

P8031191-BorderMaker

P8031211-BorderMaker

P8031214-BorderMaker

P8031228-BorderMaker

P8031233-BorderMaker

P8031236-BorderMaker

Rejony Lonely Beach bez większych zmian. Hipisowo, restauracje, bary, salony tatuażu, masaże, sklepy z japonkami oraz innymi ‚niezbędnymi’ dla turysty bzdetami.

P8031246-BorderMaker

 

Dzień II:

Skuterowo  na śniadanie do Cliff Cottage- resortu, gdzie zatrzymywałem się w 2009 i 2012. Spokojne miejsce lekko na uboczu. Bez piaszczystej plaży, co skutecznie eliminuje tłumy. Poranek pochmurny, ale bez deszczu…

0

Dla porównania Cliff Cottage przy lepszej pogodzie:

1

W 2009 biznes Cliff Cottages prowadził Australijczyk, w 2012 rządził tam Irlandczyk, a od września 2015 właścicielem jest Holender. Okolica nadal bez zmian sympatyczna i spokojna…

 

Pogoda nadal współpracuje więc wybieramy się sprawdzić wodospad Klong Plu. Kasują po 200THB od głowy, parking 10THB. Dalej pieszo 500m przez las/dżunglę. Trasa łatwa, krótka i przyjemna.

P8041332-BorderMaker

Namiejscu już słabiej. Wodospad OK, ale jak dla mnie za dużo ludzi:

P8041340-BorderMaker

Dobra wiadomość: wystarczy zejść w dół rzeki ok 50metrów i mamy miejsce dla siebie.

P8041353-BorderMaker

pzdr

Protest po chińsku.

Chiny- ‚czerwony’ kraj, gdzie obywatel nie może ‚fikać’ bo od razu zostanie sprowadzony do gleby. Taki obraz kraju jest zakodowany w wielu głowach. Dodatkowo za posiadanie biblii idzie się do więzienia, a każdy Chińczyk nałogowo konsumuje psie mięso. Nie jestem z tych, którzy bezwarunkowo wychwalają Chiny i próbują wmówić, że kraj to jest oazą spokoju i społecznej sprawiedliwości, ale jak zawsze prawda jest gdzieś tam po środku…

[ wspominałem już na blogu protesty w Hong Kongu, ale HK to osobna para kaloszy]

Sytuacja ze wczoraj:

Poniedziałek, w tym okresie temperatury oscylują w okolicach 32-36C:

upaly

Człowiek przeżyje bez kliamtyzacji czy wiatraka, ale wiadomo- przyzwyczajamy się do pewnych standardów. No więc około godziny 18tej, czyli już po największym upale, w moim wieżowcu  ‚wywala’ prąd. Mimo wieczorowej pory nadal jest gorąco, powietrze ‚stoi’ w miejscu…

Brak prądu to również brak wody- pompy nie pracują. Ok. godziny 20-tej wyglądam za okno i widzę taką sytację:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na dochodzące z ulicy trąbienie przez dłuższy czas nie zwracałem żadnej uwagi, w Chinach trąbi każdy i wszędzie więc naturalny stan rzeczy. Blokada ulicy to już mniej typowy widok. Akurat przejeżdżała karetka więc połączyliśmy kropki że to wypadek a obywatele dzielnie asystują policji w zabezpieczeniu miejsca. Nie widać jednak tego wypadku, widać tylko blokadę…Zażarotwałem, że sąsiedzi blokują drogę bo nam prąd wybiło…

Ok 22 dostaję wiadomości od właścicielki mieszkania, że obok mnie jest hotel, którego właścicielem jest ten sam gość co nam wieżowiec postawił i ów jegomość zaoferował nocleg. Dobra wiadomość. Przeżyłbym tę usterkę, ale dla samego prysznica warto wziąc pokój w hotelu skoro dają. Nie wiem jak to wyglądało w praktyce bo niemożliwym byłoby wsadzić cały 26-piętrowy wieżowiec do względnie małego hotelu, ale nie wnikalem…

Przed budynkiem było okazałe grono gapiów, a odważniejsi jak widać wyszli na ulice, dosłownie.

Zeszliśmy pooglądać widowisko. Wszystko spokojnie, policja jedynie asystowała i kierowała ruchem. Były jakieś rozmowy, ale żadnego ‚dymu’, sporów czy siłowej próby usunięcia ‚wywrotowców’. Zanim wybraliśmy sie do hotelu usterka została naprawiona. Ludzie zeszli z ulicy i tyle…

Koniec końcow, to faktycznie byli mieszkańcy mojego bloku, i faktycznie ‚interweniowali’ w sprawie usterki. Nie wnikam kto wpadł na pomysł blokady i jak to miało pomóc w rozwiązaniu awarii.

 

Inny przykład z  mojego podwórka z zeszłego tygodnia:

jootoya

Lokalna sieć supermarketów upadła. Właściciel podobno źle zainwestował kasiore i się przeliczył. Plotki o problemach sieciówki krążyły, aż się potwierdziły. Pracownicy nie dostali pensji więc postanowili zablokować jedno ze skrzyżowań w centrum. Podobny scenariusz: pracownicy prostestowali, a policja się przyglądała i kierowała ruchem…

Nie twierdzę, że nie ma niesprawiedliwości w Chinach, ale jak widać na załączonych obrazkach, nic tu nie jest czarnie lub białe. Jest szarośc pomiędzy, są kontrasty, często duzo większe niż gdziekolwiek indziej…Jest bieda,jest bogactwo, jest zanieczyszczone środowisko, jak również genialne okoliczności przyrody

Za kilka dni  ‚ticzer Piter’ zrywa się na urlop. pzdr

 

 

Lato w mieście- Chiny bez makijażu [galeria].

Lato w mieście. 2gi rok z rzędu zamiast szlajać się po Azji spędzam lipiec w robocie. Uroki zmiany publicznej uczelni na prywatne placówki. Trzeba przeboleć miejskie upały…Sytuację ratuje fakt, że moje rachnki za energię to temat po stronie pracodawcy 😉

Dziś z rana, zanim aktywuje się ‚piekarnik’, był szybki wypad poza miasto. Okolica, jak i całe miasto i prowincja, nie należy, delikatnie mówiąc, do wyjściowych. Przy dobrym słonecznym dniu jest OK, ale z zachmurzeniem+ewentualnym zanieczyszczeniem…jak widać na załączonych obrazkach.

Lokalizacja to (pod)miejski zbiornik retencyjny Baiguishan. Z jedej strony okoliczne wioski i pola, lokalny senior spacerujący ze stadem owiec. Reakcje i spojrzenia lokalnej ludności bezcenne. „Białas? Tu? Zdjęcia robi? Biedak mocno się zgubił” 😉

Po 2 stonie fabryki. samochody, blokowiska i część miejska. Prawda że piękne miejsce?

Do urlopu pozostały niecałe 3 tygodnie…

bgs0-BorderMaker

bgs1-BorderMaker

bgs2-BorderMaker

bgs3-BorderMaker

bgs4-BorderMaker

bgs5-BorderMaker

bgs6-BorderMaker

bgs7-BorderMaker

 

Tie Ning “Kobiety w kąpieli” – recenzja + konkurs.

Na początku zaznaczę, że nie znam się na pisaniu recenzji. Dodatkowo nie znam się na powieściach. Lubię lektury oparte na faktach i rzeczywistości. Książkę historyczną wezmę do ręki, geopolityke czy wydawnistwa popularno-naukowe chętnie poczytam. Nie jetem wielkim fanem powieści, ale właśnie powieść ostatnio ‚przerobiłem’, powieść spełeczno-obyczajową jeśli się nie mylę…

Kobiety w kąpieli” autorstwa Tie Ning jest o…kobietach- wiem, totalne zaskoczenie;). Książka przedstawia losy dwóch sióstr na przestrzeni lat 60tych, 70tych oraz otwartych po 1989 na świat Chin. Główne postaci to Fan i Tiao. Siostry, ale też otaczający je bohaterowie, ciekawie kreślą niezbyt kolorowe realia tamtych czasów oraz zmiany, zmiany, które wpływają na praktycznie każdy aspekt życia.

Tiao i Fan jako młode dziewczynki nie rozumieją otaczającego je świata. Zasady, system, reguły gry z perspektywy dziecka wydaja sie dość dziwne, ale trzeba ich przestrzegać. Z upływem czasu siostry uczą się życia w otaczających je realiach.

ning_kobiety_w_kapieli-main

Kobiety w kąpieli” to w dużym stopniu właśnie książka o (nie)dawnych oraz współczesnych Chinach i zmianach zachodzących w kraju. Losy bohaterek nakreślają konekst społeczny, historyczny, polityczny. Kontekst, w którym czytelnik polski, moim zdaniem, odnajdzie pewne wspólne mianowniki…

Kobiety w kąpieli” po części traktuje o Rewolucji Kulturalnej, jej wpływie na relacje międzyludzkie. Książka jest o obyczajowości i dostosowywaniu się do nowych realiów.

Powieść jest częściowo oparta na osobistych doświadczeniach autorki, co dla mnie jest mocnym punktem.

Książka jest dobra. Momentami bohaterki swoimi postawami i poczynaniami doprowadzały mnie do stanu wrzenia, ale cóż, sprawa o kobietach jest, więc nie mogło być inaczej;) Są związki, oczywiście skomplikowane, są marzenia zderzające się z rzeczywistością, są konflikty, jest generalnie życie…

Dla ludzi interesujących się Wschodem i Chinami książka moim zdaniem będzie bardzo ciekawa. Mocną stroną są opisy Chin z czasów Rewolucji Kulturowej. Wpływ tego okresu na człowieka i całe społeczeństwo był, i nadal jest, ogromny. Nie da się patrzeć na teraźniejszość inaczej niż przez pryzmat przeszłości. Jaka by ona nie była jest integralną częścią współczesnych Chin i Chińczyków…

Młodszemu pokoleniu powiem tak:  #chiny #kobieta #obyczajowość #życie #zmiany 😉

 

KONKURS

Do oddania w dobre ręce mam 2 egzemplarze. Aby wziąc udział w konkursie należy:
– polubić na profilu fejsbukowym TEN wpis,
– pod wspomnianym wpisem na FB w komentarzu napisać, które miejsce w Chinach, i dlaczego chcielibyście odwiedzić najbardziej.

Wycieczki w to miejsce nie jestem w stanie zapewnić, ale książke 2 wybrańcom dam. Zwycięzców wybierze jednoosobowe jury we wiadomym składzie;) Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w niedzielę w godzianch popołudniowych (polskiego czasu).

(uwaga: wysyłka tylko na terenie Polski)

Książka do nabycia m.in. na stronie Empiku.

 

pozdrawiam!

Pekin- Wangfujing snack street [galeria]

Jest takie miejsce w Pekinie, które daje tandetą na kilometr. I każdy o tym wie, ale i tak większość z ciekawości zalicza. Mowa o ulicy i markecie ze straganami przy Wangfujing- Donghuamen market…

Samo Wangfujing to odpowiednik szanghajskiego Nanjing Road ( wpis1, wpis2 ), czyli największej i najbardziej zatłoczonej zakupowej ulicy w kraju. Na Wangfujing mieści się prawie 300 sklepów znanych światowych i chińskich marek. W skrócie miesce, z którym zupełnie mi nie po drodze. Wszelakie galerie i wielkopowierzchniowe handlowe klimaty omijam, może z wyjątkiem największego azjatyckiego marketu elektronicznego 😉

Na Wangfujing jednak warto zajrzeć z 2 powodów. 1- po pamiątki, wszelakiego rodzaju cepeliady można kupć w bocznych uliczkach. Standardowe pamiątki z Chin w rozsądnych cenach. Drugi powód to ulica z przekąskami. Stragany na których można dostać popisowe chińskie dania oraz dziwactwa,  które niewiele maja wspólnego z chińską kuchnia…a

Kiedyś był to bazar, na którym handlowali lokalni mieszkańcy, dziś to pułapka turystyczna, na której można spróbować trochę chińskiej kuchni, ale też wszelakie dziwactwa, które niewiele mają wspólnego z tradycyjnym jedzeniem Państwa Środka.

Osobiście byłem tam kilka razy , ale nigdy nie skusiłem się spróbować serwowanych tam frykasów.  Ceny zawyżone a walory przeciętne. To miesjce tylko dla turystów, nie trzeba się starac bo 99,9% ludzi to jednorazowi klienci, którzy i tak już nie wrócą po tofu, pająka, smażone rozgwiazdy czy inne larwy. Dla mnie to meijsce było zawsze tylko do pocykania fot…

Chińskie media donosiły, że straganwo będzie likwidowane. Podobno 24 czerwca mieli się zabrać za to. Po 32 latach zniknęła jedna z atrakcji Pekinu. Jako przyczyny podano m.i.n konsekwentnie podnoszone opłaty za  stoisko, problemy z higieną, hałas etc.

 

P5301032-BorderMaker

P5301033-BorderMaker

P5301035-BorderMaker

P5301036-BorderMaker

P5301042-BorderMaker

P5301043-BorderMaker

P5301044-BorderMaker

P5301045-BorderMaker

P5301046-BorderMaker

P5301048-BorderMaker

P5301051-BorderMaker

P5301052-BorderMaker

P5301054-BorderMaker

P5301058-BorderMaker

P5301059-BorderMaker

P5301061-BorderMaker

P5301062-BorderMaker

P5301063-BorderMaker

P5301064-BorderMaker

P5301066-BorderMaker

P5301067-BorderMaker

P5301070-BorderMaker

P5301071-BorderMaker

P5301076-BorderMaker

P5301078-BorderMaker

 

P5301081-BorderMaker

P5301087-BorderMaker