Ja od  ponad tygodnia już w Tajlandii, ale na blogu jeszcze Hong Kong. Jestem uzależniony od HK, się przyznaję i nawet z tym nie walczę;)

W fotograficznym kontekście tajskie ulice w porównaniu do chińskich wypadają blado.  Chińska ulica to bonanza, zawsze coś się dzieje. Na tajskiej porządek, wszystko względnie, jak na Azję, ogarnięte. Zdjęć praktycznie póki co brak…Na szczęście jest nowy świeży zapas kadrów z Hong Kongu- tam zawsze warto się pokręcić z aparatem.

Urlop na razie spokojny, załatwiałem sprawy, niedługo przyjdzie pora na jakiś objazd okolicy. W planie był  skuterowy wypad na południe, ale jednak pojeżdżę po północy. Trochę miejsc już znam, ale mam sprawdzone info, że jeszcze nie widziałem wszystkich miejscówek.

Tak więc na razie kolejny odcinek serialu „Hong Kong w obiektywie”, chyba 5ta seria…

Mam fetysz na HK, co zrobić….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

pzdr!

10 thoughts on “Hong Kong w obiektywie….znowu;)

  • 11/08/2015 at 11:20
    Permalink

    Widać tensknote za dużym miastem. Prowincja dobra na odpoczynek ale już nie do życia, zwłaszcza tego twórczego.

    Reply
    • 11/08/2015 at 16:05
      Permalink

      Tęsknotę za dużym miastem? Spore pudło;)
      Ja od lat siedzę w mniejszym mieście bo właśnie nie chcę mieszkać w chińskim kilkumilionowym molochu.
      Nie mógłbym spędzać tyle czasu w komunikacji miejskiej itp., mam do pracy 3minuty, i bardzo sobię to cenię,
      Ja odpoczywam na urlopie, do życia właśnie małe miasto mi ‚leży’,
      pzdr

      Reply
  • 12/08/2015 at 15:06
    Permalink

    W molochu też można mieszkać 3 min od pracy zwłaszcza kiedy pracujemy dla szkoły albo korporacji. Pana koleżanka po fachu z Pekinu niedawno znalazła taką ofertę. Tyle ,że trzeba z własnej kieszeni zapłacić za lokum ale większe zarobki w dużym mieście to rekompensują .

    Reply
    • 14/08/2015 at 02:20
      Permalink

      Jasne, że można znaleźć ale mi nadal badziej odpowiada pierdziszewo;)
      Ustawiam się ze znajomymi na piwo- taksówką jestem wszędzie w 15minut,
      potrzebuję coś złatwić na mieście- jestem prawie wszędzie w max.20minut.
      Wszystko kwestia indywidualnych priorytetów.
      Po 3,5 roku w tym mieście znam też ludzi, spokojnie można wykręcić pekińską wypłatę…
      Obcokrajowców garstka, a parcie na białasa dużo większe niż w 1-ligowym mieście,
      Jeśli chcesz tyrać więcej opcji jest do wyboru.
      pzdr

      Reply
  • 14/08/2015 at 08:00
    Permalink

    W dużym mieście możemy skorzystać z metra i też dostaniemy się do centrum w 20 min.W mieście takim jak Pekin jest sporo białych ale też więcej szkół i potencjalnych klientów . Czy nie jest Panu nudno w tym pierdziszewie ? Po zdjęciach zauważyłem , że również tęskni Pan za zachodnim jedzeniem, które to można bez problemu dostać w największych Chińskich miastach. Jest w nich sporo dobrych restauracji prowadzonych przez obcokrajowców oraz marketów z zachodnią żywnością .

    Reply
    • 14/08/2015 at 15:18
      Permalink

      Odpowiedź już chyba padła: wolę mniejsze miasto.
      Oczywiście, że tęskie za szerokopojętym zachodnim jedzeniem, ale końcowa decyzja o pierdziszewie jest wypadkową wielu czynników,
      metro, taxi, czasy przejazdu etc. to tylko przykłady.
      Nie nudzę się, cenię sobie Chiny 3-4 kategorii, jednocześnie rozumiem, że to może być nie do pojęcia dla wielu, jeśli nie większości;)
      pzdr

      Reply
      • 14/08/2015 at 21:42
        Permalink

        „rozumiem, że to może być nie do pojęcia dla wielu, jeśli nie większości;)”
        Dlatego ciekaw byłem dlaczego cenni sobie Pan życie 3-4 ligowym mieście. Jednoznacznej odpowiedzi nie uzyskałem bo rzeczy które Pan wymienił są również dostępne w największych Chińskich miastach (pod warunkiem, że nie mieszkamy na przedmieściach daleko od naszej pracy i centrum). Domyślam się, że może chodzić o rzeczy bardziej osobiste a zatem nie będę się już dopytywać . Pozdrawiam i życzę powodzenia .

        Reply
        • 15/08/2015 at 02:07
          Permalink

          Zatłoczonym metrem do centrum 20 minut a taxi to nie to samo.
          Bez korków jestem w centrum w 10. Jadąc sam skuterem przy dobrych wiatrach wykręcę 7.
          W małym mieście moja wartośc rynkowa jest wyższa.
          W Pekinach i Szanghajach żaden problem znaleźć studenta, który za mniejszą kasę pouczy, lub ‚pouczy’.
          Ja po ponad 3 latach mam wszystko poustawiane. Ludzie mnie znają, robota sama przychodzi do mnie, jeśli chcę to biorę, jeśli nie chce to dziękuję. Na uniwersytecie czy w dzieciarni mam 100% wolną rękę, nikt nigdzie mi nie mówi jak mam uczyć, a to mocny atut.
          Nie jestem w Chinach dla samych Chin, kasa musi się zgadzać.
          Lepiej wychodzę u siebie w pierdziszewie niż w Pekinie czy Szanghaju, do tego mam więcej wolnego czasu.
          Wiec może powinienem doprecyzować: lubię i preferuę swoje pierdziszewo, gdzie wszystko mam nagrane, pustawiane i wiem z kim ‚tańczę’… Jeśli masz minimalne pojęcie o pracy nauczyciela w Chinach to z pewnością wiesz jakie patologie i ch…wi pracodawcy sie czasem trafiają….
          mam nadzieję, że wyjaśniłem.
          pzdr

          Reply
          • 15/08/2015 at 10:29
            Permalink

            Metro jest zatłoczone w godzinach szczytu ,kiedy ludzie jadą i wracają z pracy . A zatem eliminujemy ten problem znajdując mieszkanie niedaleko miejsca naszej pracy co niestanowi problemu w największych chińskich miastach ( o czym pisałem wcześniej i z czym się Pan zgodził ). Korzystając z metra oszczędzamy pieniądze bo taksówki droższe. Nie musimy również obawiać się o korki.

            Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Obecnie w największych Chińskich miastach najlepiej płatne prace i najlepsze warunki dla nauczycieli języka angielskiego zarezerwowane są dla native speakerów .Dlatego wierze .że jest Pan wstanie znaleźć lepszą pracę w mniejszym mieście.

          • 15/08/2015 at 10:43
            Permalink

            Kazdy sie ceni wg swojego cennika:) Niektore szkoly, chciaz zdecydowana mniejszosc, rozumieja ze non-native z kilkuletnim doswiadczeniem to lepszy pomysl niz swiezak z USA,UK etc…
            Moze kiedys sie przeniose do wiekszego.miasta, never say never;)
            Pzdr

            PS
            Co do taxi to podawalem jako przyklad. Jezdze skuterem wiec koszty zerowe(rachunkow za energie nie place). Wyjatek wiadomo jesli sie jedzie dac w szyje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares