To była tylko kwestia czasu i czas ten nadszedł w czwartek. Czas na kolizję drogową!

O ruchu drogowym w tej części świata można książki pisać, albo użyć  jednego słowa- CHAOS!

Tytułem wprowadzenia materiał wideo:

 

( materiał filmowy nagrody Akademii Filmowej raczej nie dostanie, ale daję pojęcie jak wygląda ruch drogowy w Chinach)

Przepisy to tylko takie tam sugestie, do których nie ma potrzeby się stosować. Słyszałem od Chińczyków, że na kursie uczą aby nie przejmować się lusterka, skupiać na tym co przed tobą, a sygnały świetlne i dźwiękowe rozwiążą każdy problem. Patrząc na to co chińscy kierowcy wyprawiają na drogach wierzę  w to.

Przepisy przepisami, ale w praktyce:

Większy jest winny…

…niezależnie od tego kto faktycznie zawinił. Samochód wjechał w motor- winny kierowca auta.  Skuter potrącił pieszego- winny prowadzący jednoślad. Geneza tej niepisanej zasady prosta: z założenia mniejszy, prowadzący tańszy pojazd (czy pieszy) ma mniej pieniędzy, więc i o ubezpieczenie trudniej. Masz furę- stać cię na ubezpieczenie. Ta teoria zaowocowała podejściem takim, że większy, niezależnie od zaistniałem sytuacji jest winny… Kierowca większego pojazdu płaci za szkody/szpital z własnej kieszeni i później dostaje zwrot kosztów od ubezpieczyciela. Jak w praktyce wygląda kwestia z ubezpieczycielem nie muszę tłumaczyć, czy zapłacą do końca nie wiesz.

Sprawa robi się bardziej skomplikowana jeśli ‚stukną’ się 2 auta. Większość takich sytuacji jest załatwiana na miejscu. Dogadujemy się kto dał ciała i ile się należy w ramach zadośćuczynienia. Jeśli kierowcy nie potrafią załatwić sprawy  sami  wtedy do pomocy wkracza policjant, który pełni rolę negocjatora. Jeśli kierowcy nadal nie potrafią dojść do porozumienia sprawa trafia do sądu(o tym niżej).

Jeśli w wyniku wypadku ktoś ucierpiał pokrywasz koszty szpitalne+leczenie+ ew. pensje na czas rekonwalescencji jeśli poszkodowany nie jest w stanie pracować.

Sprawa załatwiana jest skrupulatniej jeśli w wyniku wypadku ktoś zginął lub doznał cięższych obrażeń. Wtedy oczywiście nie ma załatwiania sprawy na poboczu.

 

Sprawa w sądzie…

Opcja, którą tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany. Jako obcokrajowiec możesz obawiać się, że sąd będzie mniej lub bardziej jawnie stronniczy na korzyść Chińczyka. Bywały sytuacje, gdzie świadkowe zdarzenia popierali wersje zdarzeń Chińczyka mimo, że niekoniecznie pokrywało się to z faktami. Psychologia tłumu+solidarność, tu nie można się spodziewać cudów.

Ale Chińczycy również do sądu nie biegną chętnie. Średnio jest u Chińczyków z zaufaniem do państwowych instytucji. Co jeśli  on ma jakieś znajomości, albo podpłaci gdzieś i w sądzie wszystko pójdzie na mnie? Co jeśli ‚ten drugi’ w rodzinie policjanta albo kogoś w z sądu? Nawet jeśli fakty są po twojej stronie nie masz pewności ze sąd będzie miał takie samo zdanie. W skrócie: nikt nie ma ochoty brać sprawy do sędziego.

 

Tyle teorii i niepisanych zasad. Nikomu nie obiecam, że tak samo to wygląda w każdym zakątku Chin, ale można to traktować jako luźne vademecum. Najlepiej wypytać chińskich znajomych u siebie.

Przepisy przepisami ale racja musi być po naszej stronie. Jednoślady mają jeszcze jakieś poważanie dla innych uczestników ruchu(wiadomo przy ewentualnej kolizji lecą dalej), ale kierowcy samochodów mają w dupie cały świat.  Mam furę- jestem pan i władca. Oczywiście taksówkarze to najciekawszy przypadek, to co oni odstawiają….zgroza. Jazda na chińskiej drodze to walka ‚ja vs reszta świata’…

DSC_0654_Fotor_Collage

Oczywiście nie tylko tu wygląda to jak wygląda. Wielu mówi, że w Tajlandii jest bonanza, i to prawda, ale nadal jest to wersja ‚light’. Wietnam pamiętam wizyty w 2009- mógłby chyba konkurować z Chinami. Indonezja też  ma potencjał w tym rankingu walczyć o podium..

 

Wracając do Chin i mojej akcji:

czas akcji: czwartek ok 11.30,

miejsce akcji: centrum miasta główna ulica.

bohaterowie: ja(skuter) i Chińczyk [pseudonim ‚Kubica’] ok. 45-50lat(samochód)

Jadę 4 pasmową ulicą główną, po bokach i z przodu żadnych aut. Nagle z boku od tyłu kątem oka widzę samochód. Gość wjechał we mnie. Odruchowo odbiłem w prawo ale się lekko otarliśmy. Nie pierwszy raz tak mnie Chińczyk na drodze zaskoczył więc tak jak zawsze gestykulując pouczam aby jeżdżąc był tak miły i rozglądał się. Zwalniam żeby nie myślał że uciekam- tak skuterem będziesz szybszy niż 50% aut na chińskiej ulicy w mieście- jeżdzą wolno, 40kmh/ wystarcza aby wymijać samochody. On jednak nie podejmuje gestykujacji a twarz ma nieskalaną myślą- zostaje z tyłu- tyle go widziałem. 2 ulice dalej stoję na światłach, myślę co zamówić na obiad…Nagle zza pleców wyłania się ręka i wyciąg mi ze stacyjki kluczyki. Kolega Chińczyk postanowił jednak kontynuować temat! No dobra stajemy na poboczu…

Podstawa to nie pienić się. W konfrontacji najgorsze co można zrobić to pienić się na lewo i prawo. Nie jestem ekspertem od Chin ale takie podstawy ogarniam. On z kolei przyjmuje postawę właśnie ‚pieniącą’- kto co lubi. Momentalnie schodzi się kilkadziesiąt osób. Ja spokojny, on, nie wiem na ile robi pokazówkę, a na ile naprawdę uważa że 2 ulice wcześniej faktycznie to ja jemu krzywdę zrobiłem. Krzyczy, lamentuje, na swoje auto pokazuje. Ja nie wdaję się w dyskusje mówię że dzwonimy na policję i wtedy będę miał z kim kontynuować temat. Czekamy…

Publiczność oczywiście czeka na dalsze ‚show’. Statystyczny Chińczyk nie przejdzie obok zbiegowiska obojętnie, a co dopiero jeśli jednej z głównych ról jest białas! Nie dalej jak 5minut po zjechaniu na poboczne dzwoni znajomy Chińczyk: „Cześć słyszałem że miałeś wypadek, potrzebujesz pomocy?„. Nie ma dla białasa anonimowości w milionowym mieście;) Mówię, że dzięki ale na razie sam ogarnę temat, a jak będzie potrzeba to przedzwonię. Nadal czekamy na policję…

Atmosfera raczej piknikowa, widownia zagaduje a kto ja, a skąd ja, tylko kolega ‚Mistrz kierownicy’ nadal się pieni. Po 10minutach przybywają mundury. ‚Kubica’ emocjonalnie zaczyna przedstawiać swoją wersję zdarzeń. Ja czekam…

Widownia za świadków robić nie może- nikt nie widział zajścia, co nie znaczy że nie można pooglądać dalszego rozwoju sytuacji. Nadchodzi moja kolej. Krótko i na temat: kolega ‚Kubica’ na pustej 4-pasmowej ulicy najechał na mnie od tyłu z lewej strony i faktycznie był kontakt, a zadrapanie na jego drzwiach to efekt naszego bliskiego spotkania. Dziękuję za uwagę i oddaje głos. Debata, rozmowy, telefony,  Kubica jak się pienił tak się dalej pieni. Negocjatorzy(czyt. policjanci) kolegę uspokajają ale efekt żaden. Przyjeżdża kolejny radiowóz. Tym razem gość z aparatem fotograficznym robi sesję zdjęciową pojazdów.  Przy okazji bierze przykład z widowni i strzela mi fotę. Czekamy…

Melduję policji, że idę za róg do sklepu- dostaję pozwolenie. Wracam i widzę idącego w moją stronę policjanta. Na boku mówi żebym zapłacił 100rmb (60zł) i temat załatwiony- właśnie zastanawiałem się kiedy temat zejście na kwestie finansowe i jest. W końcu jakieś konkrety oprócz pienienia się. Dostałem propozycję wyjścia z całej sytuacji i trzeba decydować. To że racja jest po mojej stronie to wiem ja i ew. ‚Kubica’, chociaż on może faktycznie przekonany jest że to ja go zaatakowałem swoim skuterem. Nie wiem jakie zdanie ma/będzie mieć reszta towarzystwa, szczególnie mundury. Nikomu nie doradzę co robić w takiej lub podobnej sytuacji ale sam odmawiam zapłacenia. 100rmb to żaden pieniądz ale uczulony jestem na cwaniactwo i nie przyznam racji ‚Kubicy’. Zajście miało miejsce na jednej z głównych ulic, które w Chinach obwieszone są kamerami. Jeśli drogówka po obejrzeniu nagrania stwierdzi moją winę oczywiście bez problemów zapłacę. Policjanci niepocieszeni moją decyzją naradzają się…

Słyszę że kamery nie działają:) Odpowiadam że tych kamer tam jest sporo i że jedną działającą na pewno znajdą.  ‚Kubica’ jak się pienił tak się pieni. Tu już nie chodzi o szkody i pieniądze ale o twarz! Ludzie patrzą- jeśli nie dostanie ode mnie nic to swoją twarzyczkę spektakularnie straci a to w Chinach poważna sprawa. Kolejny argument jaki słyszę od policjanta to to, że jechałem ulicą a nie osobnym pasem dla jednośladów. Pas boczny faktycznie jest dla rowerów skuterów i motocykli aby w spokoju mogły jeździć bez towarzystwa aut, ale nie znaczy to że ja skuterem nie mogę jechać ulicą. Pan policjant ściemnił mnie w żywe oczy:). Ponownie stanowczo, ale spokojnie i kulturalnie nie zgadzam się z policjantem i proszę o nagranie z kamer. Kolejna narada…

Pada werdykt- słyszę „jedź pan do domu”. Jak to ‚Kubica’ usłyszał to kolor na bordowy zmienił. Daję 50% szans że by się z łapami na mnie rzucił ale na drodze stali mundurowi. W furii stuknął kluczem w plastikową szybkę mojego skutera, pękło lekko na centymetr. Patrzę na policjanta, ale on też zdziwiony nie wie co zrobić. Na rozładowanie napięcia rzucam żarcik w kierunku ‚Kubicy’ że teraz to on mi wisi stówę. Żart spodobał się wszystkim, towarzystwo rozbawione śmieje się oczywiście z wyjątkiem furiata ‚Kubicy’. Panowie policjanci nalegają żebym już jechał bo kolega z auta kolor bordowy na ‚wkurwiony’ zmienił.

Koniec końców wyszło na moje, ale takie akcje to loteria, nigdy nie ma pewności jaki będzie finał. Nie wiem czy Chińczyk myślał że sobie dorobi na białasie czy był święcie przekonany że ja byłem winny jego zarysowanych drzwi. Jeśli był to cwaniak to miał pecha- ja mając rację uparty jestem, nawet jeśli to nie gwarantuje korzystnego dla mnie załatwienia tematu. Jeśli myślał że to ja wjechałem na niego….to jego problem.

Mój demon ‚prędkości’ w zajściu nie ucierpiał. Gość ‚nadział się’ na metalową nóżkę. Skuter, chińszczyzna sam w sobie od kilku miesięcy działa bez zarzutów. Kupiłem tańszy model bo jednoślady dość często są kradzione. Rekord poczynił kumpel- kupił używany rower, żadne cudo. w drodze do domu zatrzymał się kupić coś w osiedlowym sklepie. Zostawił rower na 2 minuty i tyle go widział. Brudny jest też po to aby nie wpadał w oko na ulicy;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2 dni temu mijałem większą kolizję. Gość SUV przydzwonił w skuter.  Ruch się zagęścił więc siłą rzeczy stałem i oglądałem zajście. Pierwsze co zrobił kierowca auta to wyciągnął z bagażnika jakieś szmaty i zakrył rejestracje! Widocznie ludzie lubią wrzucać na WeChat’a czy Weibo(chińsnkie twittero-instagramy) takie focie.  Ja miałem pokaźne grono gapiów podczas swojej interwencji, oczywiście każdy z telefonem w ręku. Pozostaje czekać aż kumple zaczną dzwonić/pisać , że widzieli mnie u swoich znajomych na zdjęciach…

Z ciekawostek to po stłuczce, nawet małej lubią tu często zastawiać drogę. Jest to jakiś martwy czy już usunięty przepis, ale w Chinach nadal stosowany powszechnie. W i tak zakorkowanych chińskich miastach taka przeszkoda nie pomaga. Na zdjęciu niżej ulica okazała się za wąska dla dwóch autobusów po lewej stronie kadru(czerwony i niebieski). Panowie zgasili silniki gdzieś zadzwonili i poszli na papierosa…

DSC_1647

Jak jeździć w Chinach/Azji? Jakbyście grali w grę komputerową gdzie w każdej chwili ktoś może wam wrzucić pod koła kota, dziecko albo całą rodzinę. A najlepiej to zostawić to innym;)

Jeśli już skończysz w podobnej jak moja sytuacji to :

1) nie kłuć się, nie pień się, nie awanturuj się. Tłum może wziąć stronę Chińczyka i skończysz kłócąc się z grupą kilkudziesięciu osób. Dodatkowo możesz stać się gwiazdą chińskiego internetu. Dziś nagrywa każdy i wszędzie, warto o tym pamiętać;)

2) po przyjeździe policji daj się wygadać Chińczykowi, niech sobie ulży, poczekaj na swoją kolej i na spokojnie przedstaw swoją wersję zdarzeń.

pzdr

Tagged on:         

6 thoughts on “Wypadek (stłuczka) na chińskiej drodze- co dalej?

  • 18/04/2015 at 11:30
    Permalink

    Współczuję z całego serca. Przy tym skuteczność chińskiej policji w całej okazałości:
    – Daj pan stówę!
    – Nie dam!
    – A to se idź.
    Cóż za praworządność! Jakaż litera prawa! W cywilizacji jest raczej wina tego z tyłu, no ale tam też kwestie etniczne nie odgrywają większej roli w interpretacji takich zdarzeń. W sumie pozostaje się cieszyć, że nie skończyło się gorzej (zarówno pod względem wypadku, jak i tego co się potem działo).

    Reply
    • 18/04/2015 at 14:41
      Permalink

      uszczerbku na zdrowiu nie ma, finansowo nie ucierpiałem więc nie ma co współczuć, ot nowe doświadczenie;)
      Po weekendzie montuje na kierownicy kamerke, dopiero po tej akcji mnie oświeciło, a co do policji…
      on pełni funkcję negocjatora, więc jeśli miał do wybou pieniącego sie Chińczyka i spokojnego białasa to się nie dziwię, że probował załatwić sprawę moim kosztem. W wielu krajach Azji mamy przywileje za swoję białe mordy ale też bywaja takie sytuacje jak tu. Nikt mnie z PL na siłę nie wyganiał więc biorę to na klatę. Tak samo policjanta w Chinach jak i próbujących naciągnąć mnie w Indiach, Tajlandii czy gdziekolwiek indziej.
      Podróżując mam to wkalkulowane,
      pzdr

      PS
      oczywiście że w cywilizacji(naszej bym dodał) wygląda to inaczej, ale aplikowanie (naszej) cywilizacji do Chin to poroniony pomysł, odpuść- będziesz zdrowszy. 1.3mld ludzi nie zmienisz…

      Reply
  • 19/04/2015 at 05:37
    Permalink

    Problem taki, że nigdy nie wiesz jak się sprawa skończy – tu bez większych strat, ale niechby się trafił bardziej upierdliwy funkcjonariusz, to mogłaby być wizyta na komendzie i nawet lepiej niż stówa w plecy. No bo co zrobisz? Do sądu pójdziesz? Ambasada pomoże? Inna sprawa, że im dłużej tu siedzę, tym bardziej widzę, że taki porządek rzeczy wcale się wszystkim przesadnie nie podoba, wielu obywateli wolałoby mieć nieco bardziej przewidywalny system prawny niż obecny. Pomyśl jakie byłyby jaja, gdyby ten pan okazał się np. bratem komendanta.
    Kamerka – pewnie będziesz miał fajne materiały do podzielenia się, właśnie w stylu lokalnych rzucających kota pod koła, ale boję się, że jeżeli dojdzie do czegoś ciekawszego, to i tak całe nagranie wiele nie da. Poza tym nawet jakbyś miał – pan wjechał Ci w plecy, całe wydarzenie nie zarejestrowałoby się.

    Reply
    • 19/04/2015 at 05:44
      Permalink

      Pełna zgoda, ale wszystko sprowadza sie do tego, że nikt mne nie zmusza do jeżdzenia tu po ulicach. Ja tu jestem tylko gościem. niech Chińczycy coś z tym zrobią;)
      Kamerka- byłoby widać na nagraniu że jechałem przepisowo, nie wykonałem żadnego gwałtownego manewru w momencie kolizji- to już coś(teoretycznie).
      pzdr

      Reply
    • 25/05/2015 at 07:55
      Permalink

      i nawzajem, ale więcej historii z tej kategorii mam nadzieję nie będzie, a przynajmniej nie z pierwszej ręki;)
      pzdr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares