Wille w 2006, po otwarciu kosztowały $600 000- 750 000 za 307-377m2 domki. Chętnych było mało. Wychodziło ok.$2000 za metr, a przy takim metrażu kwota jaką trzeba wyłożyć  była dla wielu(większości?) nieosiągalna. $2000  brzmi drogawo ale też bez dramatu. Trzymajmy się jednak chińskich realiów. W Chinach 7 lat to jak w Europie 17, tempo zmian jest tu inne…W 2006 ceny były inne i zarobki były nizsze, ale to odległa przeszłość…

 

Mieszkania cenowo były już bliższe zwykłemu zjadaczowi ryżu. Tańsze niż domy, ale z ceną $750/m2 nadal  dla przeciętnego Chińczyka lekko drogawe. Dziś takie ceny za m2 w Chinach w takiej lokalizacji to byłaby spora okazja. Od 2006 wiele się zmieniło, rynek nieruchomości wystrzelil w górę nieprzyzwoicie.  Szalejące ceny za m2 sa jednym z wiekszych zmartwień rządu. 

Rzuciłem okiem na kilka ogłoszeń z Thames Town:

Ktoś za małe mieszkanko 55m2 dziś chce 14182rmb/m2(7300zl). Całośc można kupić za ok 780 00rmb(ok400tys zl). Na dzień dobry trzeba wyłożyć 230 000/120 000zl rmb wpłaty. Miesięczny wynajem to 3469rmb.

Ale 55m2 to nie jest szczyt marzeń. Chińczycy kupując mieszkania celujá w min.100-metrowe (mówimy o tendencjach, nie o każdym przypadku). Metraż typu 50-60m2 to wg nich to ciasna klitka.

Inne mieszkanie, większe- 148m2. Cenowo(za m2) prezentuje się lepiej od poprzedniego(z perspektywy kupującego), za metr śpiewają sobie 8600rmb(4450zl). 3cie piętro, 3pokoje, 2 łazienki, kuchnia- całość możemy wziąć za 1 280 000rmb(ok 660tys zl). W stosunku do ceny za m2- $750 dziś jest ok $1400, nie uwzględniajać inflacji i kursów. Traktujmy te liczby orientacyjnie.

Dom wolnostojący jak z angielskiej pocztówki(220m2) można sobie sprawić za 3 500 000rmb. Stan surowy, garaż z 2 miejscami. W 2006 cena za m2 willi byøa ok$2000, na przykøadzie tego ogøoszenia wychodzi nam $2600.

Ceny zróżnicowane, jak wszędzie. Wiadomo, że w tym biznesie jest wiele czynników kształtujących stawki za m2.
Na  Thames Town można (było) zarobic jak wszędzie indziej w Chinach. Rynek sie grzeje, ceny ostatnimi laty systematycznie i znacząco idą w góre. Od 2000 dzieją się cudza jak w polskich kolejkach piłki nożnej.
Przykładowo, w Szanghaju, na rynku wtórnym w okresie 2003-2008 cena m2 podskoczyła o 121% (inflacja uwzględniona). Od 2000 do 2006 inwestycje w chińskim budownictwie mieszkaniowym skoczyło z 2% PKB do 6%….ogólnie dzieje się…
Kto mogł kupić za wczasu teraz może zacierać ręce. Kto teraz chce kupić mieszkanie pewnie nie śpi lekko. W Pl też nie jest kolorowo, ale szajba cenowa w Chinach, szczególnie w 1-ligowym miastach ociera sie o absurd.

Miejsce jest dobre dla osób szukających spokojniejszej okolicy, ale lubiących, mających potrzebne zajechać do metropolii co jakiś czas.

(info proszę traktować luźno i poglądowo, nie siedziałem godzinami analizując ofert, okolicy i danych z ostatnich 6lat, kiedy otworzyli cały obiekt,  nie wiem ile jest przedszkoli w okolicy, nie wiem ile jest do najbliższego szpitala, a to, i wiele innych czynników, ma wpływ na sytuację).

Wracamy do zdjęć:

Najlepszym sposobem na zwiedzanie Angli jest rower, można wypożyczyć na miejscu. Duże to to też nie jest, więc spacer też wchodzi w grę.

Lokale gastronomiczne są, ale pracownice zabijały nude ogladając tv na komórce w ogródku. W środku 1 stolik był zajęty, Chińczycy pili wino.

Momentami pusto, chwilami kręca sie ludzie. Znaczna większośc to turyści lub okoliczni mieszkańcy wpadający do ‚Angli’ odpocząć i na kawe czy herbate…

Pustostan naprzeciwko wspomnianego wczoraj kościoła

My trafiliśmy na 6-7 sesji ślubnych, ewidentnie lokalizacja ma powodzenie, podobnie zresztą chiński Paryż.

Dojazd do Thames Town:

Jest łatwo i tanio. Linia metra 9 do stacji Songjiang Xincheng(pld-zach. od Szanghaju). Bilet 7rmb, s dalej można spacer uskutecznić lub taxi za 12rmb(6zl). Widząc białasa kierowcy opowinni wiedziec czego nam do szczęścia potrzeba, innych powodów tam być dla turysty raczej nie ma. Opcjonalnie szoferowi mozna pokazać:  泰晤士小镇 lub próbować powiedzieć  ‚taiwushi xiaozhen‚.

No to Paryż i Anglie mamy z głowy. Mój kolejny cel to kopia austriackiego, wpisanego na liste UNESCO, miasteczka Hallstatt:

(foto: źródło)

I chińska wersja w prowincji Guangdong:

(foto: źródło)

koszt zabawy: $940mln…

Nie wiem kiedy bede w tamtej okolicy, ale przy pierwszej okazji sprawdze, może styczeń, zobaczymy. pzdr

Tagged on:                 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares