Był już na blogu chiński Paryż- Tianducheng ze 108-metrową kopią wieży Eiffel’a (wpis 1, wpis 2, wpis 3), dziś kolej na następną  kopie ‘made in china’: Thames Town, ‘miasteczko nad Tamiza’ w środku Chin…Styl gotycki, wiktoriański i tudorski w wykonaniu chińskim.

 

Nazwa zapożyczona  prosto z Londynu więc wiadomo czego możemy sie spodziewać. Zamysł taki sam jak z Paryżem- przyciągnąć ludzi atrakcyjnym pomysłem. Pomysł, puki co, wypalił średnio. Ukończone w 2006, postawione kosztem ponad $800mln  i gotowe przyjąć 10 000 mieszkańców, dziś nadal pełni bardziej funkcję atrakcji turystycznej niż tętniącego życiem osiedla.

 

Położone dość daleko od centrum Szanghaju bo ponad 30km, w nowej dzielnicy Songjiang, którą spokojnie możnaby nazwać osobnym miasteczkiem pod Szanghajem.

Niektóre budynki są dokładnymi kopiami i maja swoje odpowiedniki w Angli.

Między innymi ten kościół:

Oryginał zwie się Christ Church i stoi w Clifton(Brystol). Żeby było komiczniej gdzieś tu jest jeszcze posąg Churchilla czy Harrego Pottera ale umknęły naszej uwadze…

A jeśli kościół to i śluby muszą być!

Mieszkając w tych okolicach można mieć sesję ślubną i z ‚Angli’ i z Paryża po kosztach, jest lans? JEST!

Pod polskim kościołem porównuje się ubrania i samochody, pod chińskim trwa piknik i cykanie pamiątkowych fot;)

Gdyby nie chińskie napisy na budynkach to faktycznie można zwątpić gdzie się jest.

Nieruchomości sprzedawały się dość sprawnie, ale kupić to nie to samo co zamieszkać. Nabywcami byli/są głównie zamożniejsi Chinczycy traktujący zakup jako inwestycję i lokate  pieniędzy. W Chinach nie ufa się  bankom tak jak w innych krajach(patrząc na różne tureckie, cypryjskie i inne cyrki ….

Zdecydowanie więcej ludzi się kręci niż po ‚Paryżu’. Tam faktycznie pusto było. Z drugiej strony może pogoda swoje zrobiła. w Tianducheng był upał kiedy w Thames Town mieliśmy typowo angielskie chmury;)

Mimo, że ilością mieszkańców Thames Town nie imponuje to nie jest tu aż tak pusto jak w ‘chińskim Paryżu’. Oprócz pogody w naszym przypadku prawdopodobnie lokalizacja robi też różnicę. ‘Paryż’ jest bardziej na uboczu, mniej tam spacerowiczów czy turystów.

Co prawda nie jeżdzą lewa strona(jeszcze?), ale nazwy ulic typu East, Queen, Oxford są.

Nie mogło oczywiście zabraknąć słynnych budek telefonicznych:

Na szczęście w sklepach ceny pozostają chińskie;)

Jutro druga porcja zdjęć, opis jak dojechać itp. pzdr!

Tagged on:                 

One thought on “Thames Town- kolejne chińskie miasto widmo cz.I

  • 26/08/2013 at 08:39
    Permalink

    Podążyłem za linkami, które zostawiłeś u mnie i oto jestem. Świetne zdjęcia. No i nie takie chińskie miasta straszne jak je w mediach rysują.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares