Nie jestem pasjonatem, nie znam się na herbatach, lubię zwykłą czarną. Dajcie mi  ‚liptona’ i będę zadowolony. W herbaciarni u znajomej liptona nie mieli….za to mieli wszystko inne;)

Na początek informuję, że temacie herbaty jestem zielony, i nie mam na myśli że zielona to moja ulubiona…

Znajoma otworzyła swój biznes- herbaciarnię. Na co dzień pracuje w chińskiej kopalnianej spółce, ale że to państwowe, a ona staż już ma odpowiedni to nie musi codziennie się w tej pracy pojawiać. Herbata to jej pasja więc wymyśliła sobie, że ruszy z herbaciarnią.

Lokalizacja: na pierwszy rzut oka szalona- ‚tea town’, czyli okolica w mieście, w której są tylko herbaciarnie, lub sklepy z akcesoriami do jej przygotowywania itp.  Lokali naliczyliśmy ok 20, a to tylko 1/3 tego herbacianego raju.  Pchać się z biznesem w sam środek konkurencji? Z 2giej strony jeśli jechać po herbatę to właśnie tu, więc i klientów potencjalnie większe zagęszczenie.

Ona tłumaczy, że indywidualni klienci z ulicy to nie jest najważniejsze źródło. Herbaciarnie ‚żyją’ z regularnych klientów, którzy jak przychodzą to kupują z wyższej lub najwyższej półki, cała reszta to robaczki. Takich VIPów znajduje się wśród znajomych lub znajomych znajomych. Ona dopiero ruszała, ale już ktoś komuś polecił, jakiś znajomy z pracy, kolega kolegi, szefu kolegi znajomego itp. Jeszcze oficjalnie nie otworzyła, a już się zaczynało kręcić…

Ja herbaciarnie ogólnie omijam z 2 powodów: jak już wspomniałem mimo kilku lat w Chinach nie nauczyłem się doceniać herbaty, lipton mi wystarcza, a dwa że jeśli się nie znam to wchodząc do herbaciarni to poniekąd proszę się aby mnie ‚wysterowano’. Wszystko mogą mi wkręcic i wmówić. Wczoraj słyszałem o mechaniku w PL , który za usługi, których nie wykonywał  kasował zdrowe pieniążki- ten sam schemat…

Szczególne w turystycznych miejscówkach w Yunnanie herbaciarni jest zatrzęsienie. Rejon słynie z herbaty więc wiadomo, jest to spora część biznesu. Turysta to biznes jednorazowy, kupi, wróci do domu setki lub tysiące kilometrów dalej i tyle go widziałeś- można próbować zakombinować, szczególnie jeśli widzisz że kompletnie się nie zna. W swoim mieście to już bezpieczniej, a najlepiej to pójść właśnie do znajomej;)
(Inna sprawa, że większośc Chińczyków ma jakies pojęcie o herbacie)

 

No więc na zeszłoroczne święto  pażdziernika wyskoczyliśmy zobaczyć jak się biznes otwiera….

Na pierwszy rzut oka wystrój bardzo spoko. Większość  herbaciarni wygląda tak samo, brązowe drewniane półki zastawione herbatą, na ścianach wątpliwej jakości artystycznej obrazki z różnych herbacianych stron świata(Chin), i wielki drewniany stół. Nie sa złe ale wszystko na jedno kopyto. To samo teoretycznie jest i tu, ale zrobione z totalnie innym zamysłem, dla nas na plus, nie tylko dlatego że to nie przypadkowy lokal a znajomej.

DSC_5124

Zapasów sporo, od produktów dla zwykłego śmiertelnika po różne frykasy, o których ceny lepiej nie pytać.

DSC_5084

 

DSC_5226

 

DSC_5151

Zapasów na sklepie było sporo, tylko człowiek nie wie dokładnie co to. Obstawiam, że dla znawcy herbaty to jak sklep z cukierkami dla dziecka. Ja z podobnym zachwytem chodziłbym po sklepie z fajnym(i drogim) sprzętem fotograficznym;)

DSC_5133

Nie ukrywam, że te półeczki z herbatami najchętniej bym zastapił butelkami, no ale pech chciał że nie mam znajomych z winiarniami czy innymi procentowymi flakonami :/

DSC_5162

Szefowa wróciła kilka dni wczesniej z Wuyishan- rejonu znanego w herbacianych kręgach. Byłem tam w 2011 ale turystycznie, szefowa szukała dostawców, i  znalazła bo właśnie towary, m.in. te kartony przyszły:

DSC_5222

 

DSC_5145

Pooglądali miejscówkę, pora popróbowac.

Nie ma miejsca na przypadek- waga elektroniczna…

DSC_5138

Rok temu jeszcze pamiętałem co na stole lądowało,  dziś kojarzę tylko kilka rodzajów pu’er i oolong…

DSC_5185

 

DSC_5176

 

DSC_5264

 

DSC_5113

 

DSC_5158

 

DSC_5313

Czy tylko ja nie wiedziałem, że jest coś takiego jak biała herbata?

DSC_5250

Nasłuchalismy sie o herbatach, ich rodzajach, ceremonii parzenia to i samemu sie zachciało. Stwierdizliśmy że rozbudujemy skromne domowe zapasy ‚liści’.  Ze znajomymi zgodnie wytypowaliśym 1szy rodzaj pu’er którym nas poczęstowano. Szefowa pogratulowała wyboru ale oznajmiła że to specjalny frykas z mocno zaporową ceną- ‚zniechęciła’ nas skutecznie i zeszliśmy na ziemię…Kupilismy jakieś bardziej przyjazne finansowo rodzaje pu’er i czegoś tam jeszcze, ale oczywiście nie pamiętam szczegółów;)

DSC_5273

Degustacja degstacją, ale nie samą herbatą człowiek żyje, zjeść też trzeba. Z herbaciarni szybki transport do  lokalnej syczuańskiej restauracji, i tu juz bardziej ogarniałem co się na stole działo: m.in. bakłażan i ryba, a skoro syczuańsko to znaczy że bardzo smacznie i dość pikantnie…

DSC_5331

 

DSC_5348

 

Nadal nie jestem znawcą i smakoszem. Mam zapasy kilku innych herbat(głównie prezenty), ale pozostaję wierny liptonowi;) Przyznam, że lepiej wchodzi jak się słucha  eksperta, który ma cierpliwość odpowiadać na różne, naczęściej banalne pytania.

Minął rok, nadal piję liptona(z suszoną cytryna rewelacja;), ale mam też inne, bardziej ‚ambitne’ zapasy i nawet po nie dobrowolnie sięgam dość często…
Znajoma nadal prowadzi interes i nie narzeka. Zajmuje się w herbatami, czyli tym co uwielbia, a to już samo w sobie rewelacyjny układ…”if you do what you love you don’t work a single day in life„- jakos tak to szło;)

pzdr!

Tagged on:         

17 thoughts on “Tea time! Chińska herbaciarnia w obiektywie.

  • 10/10/2014 at 11:05
    Permalink

    Piękne zdjęcia! A i tradycja picia herbaty w Chinach piękna!

    Reply
    • 11/10/2014 at 02:33
      Permalink

      Dzięki dzięki! Z tradycjami to oni mają po drodze, w każdym aspekcie życia;) pzdr!

      Reply
    • 11/10/2014 at 02:36
      Permalink

      Dzięki. Mam lekkiego ‚moralniaka’ wobec osób pasjonujących sie herbata- być i nie umieć w pełni docenić tego co miejsce oferuje…;) pzdr

      Reply
  • 10/10/2014 at 14:12
    Permalink

    Nie jestem jakimś wielkim smakoszem, czarna herbata z jakimiś owocami jest dla mnie idealna – czemu nie mogą nadziwić się Turcy, dla których to też istny rytuał. Ciekawa jestem, jakich kwot sięgają ceny za najlepsze gatunki herbat? P.S. Pięknie zdjęcia, naprawdę!

    Reply
    • 11/10/2014 at 02:31
      Permalink

      Dla mnie też czarna wystarczy;) Nie kojarzę konkretnych cen najdroższych herbat, w internecie pełno sprzecznych informacji, ale sumy są spore, czyta się o tysiącach USD za 1kg itp. pzdr!

      Reply
  • 11/10/2014 at 11:10
    Permalink

    Z Liptonem jest jak z McDonaldem. Największe gówno a i tak ustawiają się po nie kolejki.
    Żeby zobaczyć różnicę pomiędzy Herbatą a herbatą koniecznie trzeba odwiedzić fabrykę herbaty. Cały pyłek, ktory w stosikach leży w kątach hal to wlasnie te najpopularniejsze herbaty w torebkach.
    A taka herbaciarnię wygląda jak raj. Raj, który chciałabym nie tylko odwiedzić ale tez mieć na własność :)

    Reply
    • 11/10/2014 at 15:34
      Permalink

      Wiedziałem że pasjonatowi herbaty pięści się zacisną i rozumiem:) Ale lipton, w przeciwieństwie do McD nie odbija sie na zdrowiu…pzdr

      Reply
      • 15/10/2014 at 09:06
        Permalink

        Nóż w kieszeni zostawiam na większe okazje 😉 to tak jakby ktoś ze mną o kawie chciał porozmawiać. Piję rzadko, smakują mi ze dwie. Wiem jak wygląda opakowanie, ale co to za gatunek? 😉 pozdrawiam!

        Reply
        • 15/10/2014 at 12:47
          Permalink

          hehe:) ja mam podobnie widząć ludzi fotografujących jakieś obłędne miejsca telefonem czy tabletem, ale staram się pamiętać, że widocznie sprzęt taki spełnia ich oczekiwania…
          live and let live;)
          pzdr

          Reply
          • 15/10/2014 at 14:15
            Permalink

            Fotograficznie działam w dwóch trybach. Ponieważ podróżuje bez laptopa to zeby na bieżąco czasem cos wrzucić potrzebuje zdjecia mobilnego. Dlatego po ujęciach aparatem zazwyczaj wyciągam telefon i powtarzam ćwiczenie. Mnie zawsze bawi widok wielkiej drogiej lustrzanki w rękach kogoś kto nie na pojecia jak używać innych trybów niż auto i… Fotografowanie iPadem (uwielbiam robić zdjecia osob robiących zdjęcia iPadem) 😉

  • 13/10/2014 at 18:46
    Permalink

    Rzeczywiście z herbatami w Chinach to dla mnie również cały kłopot. Jest tego tyle, że trudno objąć. Najbardziej mi smakują zielone listki w formie zwiniętych kuleczek, które po zalaniu wodą zamieniają się w duże , zielone liście. Takie herbaty kupują mi znajomi Chińczycy i takie piję codziennie w pracy i w domu.
    Kiedyś kupiłem ubitą , czarną w kształcie dysku jak na twoim zdjęciu, droga okrutnie, ale smakowała jakbym zaparzył ziemię z doniczki. Moi znajomi Chińczycy preferuja herbatę z listkami w kształcie igieł, ale ta wchodzi mi między zęby i więcej ją wydłubuję niż piję. Polecam herbatę jaśminową w kształcie kulek wielkości czereśni, które po zalaniu w szklanym dzbanku zamieniają się w duży , kolorowy kwiat wielkości pomarańczy. Smak może nie najlepszy , ale widok przedni.

    I jeszcze jedno: zielona herbata podnosi ciśnienie, podobnie jak kawa. Trzeba o tym pamiętać !!!

    Reply
  • 20/10/2014 at 11:42
    Permalink

    Jakimś cudem przeoczyłam ten wpis, ale nadrabiam i od czego by tu zacząć…. 😉

    Po pierwsze – zazdroszczę, ja zapewne w takim miejscu czułabym się właśnie jak dziecko w sklepie z cukierkami. Co do samej herbaty, to po 3 latach zgłębiania tematu powiem tak, należy pić to co nam smakuje i parzyć tak żeby nam smakowało. Jeśli chodzi o te zawrotne ceny to tak na szybko tłumacząc jest to związane z produkcją i jakością liścia a w przypadku herbaty pu erh jeszcze z wiekiem – im starsza tym bardziej cenna i smaczniejsza. Bo z wiekiem smak zyskuje wiele na swojej wartości (jeśli oczywiście jest odpowiednio przechowywana)

    Co do herbat ekspresowych typu lipton. To niestety oni swoje herbaty „dosmaczają” musiałbyś jakiś miesiąc chociaż popić dobrej liściastej herbaty, żeby poczuć różnicę. Zwykle jest tak, że się do ekspresowych nie wraca, bo smakują papierem.
    No i szczerze mówiąc, być w Chinach i pić liptona to tak jak by mieć lustrzankę i robić zdjęcia telefonem 😉
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    Reply
    • 21/10/2014 at 05:44
      Permalink

      Dzięki za fachowy komentarz;) Wiem, żę to grzech siedzieć w Chinach i nie ‚bawić’ się w herbatę, ale może jeszcze wszystko przede mną;)
      pzdr

      Reply
      • 21/10/2014 at 17:26
        Permalink

        Oj tam nie trzeba się od razu w temat wkręcać, ale na pewno warto będąc na miejscu skorzystać z bogactwa wyboru i niskich cen w porównaniu z PL 😉

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares