Pierwszy raz odwiedzilem Szanghaj w 2007. Oczywiscie szczeka dlugo lezala na ziemi, czlowiek nie byl przyzwyczajony do takiej  skali wszystkiego. Metro, wiezowce, ilosc ludzi, doslownie wszystko. Teraz jestem w meropolii po raz…nie wiem ktory. Miasto nadal robi wrazene, ale juz mniejsze, zdazylem sie przyzwyczaic…Postrzeganie wielkosci i odleglosci po dluzszym pobycie w Chinach zdecydowanie sie zmienia;)

Sporo ludzi porownuje Szanghaj do Hong Kongu, i cos w tym jest. Jesli gdziekolwiek w kraju  Chiny ocieraja sie mocno o zachod to wlasnie tu. Powod prosty- serce finansowe ponad miliardowego narodu musi byc specjalne/wyjatkowe/inne(niepotrzebne skreslic).

Na razie tylko zajawka, a na dniach bedziemy dokladniej sie przygladac roznym rejonom metropolii.

Jedna z najslynnijeszych ulic miasta i kraju- Nanjing Road. Epicentrum konsumpcjonizmu. Jesli goscisz tu z matka, zona lub kochanka niechcacy zostaw  portfel w hotelu;)

Ulica za dnia latem wydaje sie byc pusta, ale waskim zacienionym pasem pomykaja ludziska;) Ulica, jak chyba cale miasto nabiera uroku i prezentuje sie korzystniej po zmroku.

Oczywiscie wtedy tez wylewaja sie na miasto tlumy turystow jak i mieszkancow. Przy temperaturach regularnie dobijajacych 40C w cieniu malo kto ma ochote dobrowolnie opuszczac klimatyzowane pomieszczenia…

Nanjing Road swoja droga, ale boczne, tylne i pobliskie uliczki tez zaliczymy. Bywaja tak samo ciekawe, jesli nie bardziej! Osobiscie uwielbiam, nawet jesli czasem zapachy powalaja;)

Bund oczywiscie tez musi byc. Zabudowa z kolonialnych czasow to jedna z wizytowek miasta. Podobnie jak z Nanjing Rd, za dnia(latem) w sloncu spokojnie, wieczorem zatloczone…

Po zmroku koniecznie trzeba tu zajsc strzelic panorame biznesowej czesci miasta. Ja na razie z premedytacja nie wrzucam wiadomego widoku, innym razem;)

Beda tez przerozne, mniej turystyczne widoki;) Tu typowy dla chinskiego przedstawiciela niezalezy osobisty system chlodzenia.

W koncu bedzie wizyta na Pudongu, czyli lokalnym Manhattanie, czy moze bardziej Wall Street.

 

Musialem tez znalezc sobie jakies miejsca, ktorych jeszcze nie nawiedzilem podczas poprzednich wizyt. Jedna z ‚nowinek’ jest M50- odpowiednik pekinskiego ‚768 Art District’, czyli kompleks galerii i roznych dziwnych koncepcji lokanych i zagranicznych artystow.

Tyle tytulem zajawki w temacie Szanghaju, a na dniach rozne migawki ze wspomnianych, ale nie tylko, rejonow.

Pzdr!

Tagged on:         

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares