Wuhan- miasto, które ponownie odwiedzam w styczniu. Ponownie charakter czysto tranzytowy- z WUH ma połączenia AirAsia, czyli znany i lubiany w tej części świata tani przewoźnik. Podobnie jak w styczniu 2015, tak i teraz cel jest jeden- lotnisko. Po 5 miesiącach pracy człowiek potrzebował się wyrwać i tak wyszły mi 2 nocki w ‚Wuhanowie’.  Poza lotem miałem tylko do załwienia jeden temat- zakupy w Decathlonie. Reszta to tzw. czas wolny, który u mnie oznacza najczęściej szwędanie się z aparatem po ulicach…

Tak było w 2015, tak też stało się teraz. Ambitny byłem, chciałem zaliczyć Wieże Żółtego Żurawia, ale…. nie wyszło. Przeszedłem obok i zdecydowałem, że lokalne markety i ulice bardziej mnie interesują niż kolejna, chociaż fakt ładna, pagoda. Efekt był do przewidzenia: ponownie nie udało się wspomnianej atrakcji odhaczyć, za to zrobiłem stertę zdjęć  na lokalnych ulicach miasta.

Wymyśliłem sobie zajść na stare śmieci, które fotografowałem poprzednio. Na dzielnicy nic się nie zmieniło. Nadal handel w którą stronę nie spojrzeć. Tak samo jak poprzednio pogoda kiepska, a i pewnie smog swoje 3grosze dorzucił.  Zajrzałem do dziadka, którego ciężko pracującego fotografowałem w styczniu 2015. Z wiadomych powodów, dziadek nie miał pojęcia że jakiś białas rok temu go fotografował….

wuha1

Przespał moje odwiedziny…

Znalazłem stoisko bez problemu, ale dziadka nie widać. Jest jakieś dziewczę, dzieciak i 2 gości.  Zwątpiłem. Może to nie ta ulica? Stragan wygląda tak jak go pamietam, ale dziadka nie ma…

Ściągnąłem na komórce zdjęcie z wpisu w 2015. Na 100% to to samo miejsce…

Zapytałem towarzystwo gdzie kierownik od tego mandżuru. Gość w kapturze mówi że on tu rządzi i pyta czego mi potrzeba. Patrze na niego i faktycznie chyba to jednak on. Pokazałem zdjęcie, wytłumaczyłem koślawym chińskim że rok temu go obfociłem. Ubawiło się towarzstwo, poleciała seria standardowych pytań i odpowiedzi, które każdy białas w Chinach przerabia a na koniec zagadałem żeby przypozował, a ja może wrócę za rok sprawdzić jak biznes.

wuha2

Zdjęcia dziadek dostał na komórkę, a dokładniej to córce przez WeChat’a* wysłałem.

Na dniach pewnie pojawi się porcja ulicznych fotosów bo znalazłem w Wuhanowie  inne swojskie uliczki,

A tymczasem pora przywitać się z Tajlandią! pzdr

 

*WeChat to komunikator na urządzenia mobilne- praktycznie każdy od nastolatka do dziadka ma w komórce tę aplikację. Coś jak nasze GG, tylko 1000x bardziej zaawansowane, praktyczne i użyteczne.

Tagged on:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares