Chiny- ‚czerwony’ kraj, gdzie obywatel nie może ‚fikać’ bo od razu zostanie sprowadzony do gleby. Taki obraz kraju jest zakodowany w wielu głowach. Dodatkowo za posiadanie biblii idzie się do więzienia, a każdy Chińczyk nałogowo konsumuje psie mięso. Nie jestem z tych, którzy bezwarunkowo wychwalają Chiny i próbują wmówić, że kraj to jest oazą spokoju i społecznej sprawiedliwości, ale jak zawsze prawda jest gdzieś tam po środku…

[ wspominałem już na blogu protesty w Hong Kongu, ale HK to osobna para kaloszy]

Sytuacja ze wczoraj:

Poniedziałek, w tym okresie temperatury oscylują w okolicach 32-36C:

upaly

Człowiek przeżyje bez kliamtyzacji czy wiatraka, ale wiadomo- przyzwyczajamy się do pewnych standardów. No więc około godziny 18tej, czyli już po największym upale, w moim wieżowcu  ‚wywala’ prąd. Mimo wieczorowej pory nadal jest gorąco, powietrze ‚stoi’ w miejscu…

Brak prądu to również brak wody- pompy nie pracują. Ok. godziny 20-tej wyglądam za okno i widzę taką sytację:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na dochodzące z ulicy trąbienie przez dłuższy czas nie zwracałem żadnej uwagi, w Chinach trąbi każdy i wszędzie więc naturalny stan rzeczy. Blokada ulicy to już mniej typowy widok. Akurat przejeżdżała karetka więc połączyliśmy kropki że to wypadek a obywatele dzielnie asystują policji w zabezpieczeniu miejsca. Nie widać jednak tego wypadku, widać tylko blokadę…Zażarotwałem, że sąsiedzi blokują drogę bo nam prąd wybiło…

Ok 22 dostaję wiadomości od właścicielki mieszkania, że obok mnie jest hotel, którego właścicielem jest ten sam gość co nam wieżowiec postawił i ów jegomość zaoferował nocleg. Dobra wiadomość. Przeżyłbym tę usterkę, ale dla samego prysznica warto wziąc pokój w hotelu skoro dają. Nie wiem jak to wyglądało w praktyce bo niemożliwym byłoby wsadzić cały 26-piętrowy wieżowiec do względnie małego hotelu, ale nie wnikalem…

Przed budynkiem było okazałe grono gapiów, a odważniejsi jak widać wyszli na ulice, dosłownie.

Zeszliśmy pooglądać widowisko. Wszystko spokojnie, policja jedynie asystowała i kierowała ruchem. Były jakieś rozmowy, ale żadnego ‚dymu’, sporów czy siłowej próby usunięcia ‚wywrotowców’. Zanim wybraliśmy sie do hotelu usterka została naprawiona. Ludzie zeszli z ulicy i tyle…

Koniec końcow, to faktycznie byli mieszkańcy mojego bloku, i faktycznie ‚interweniowali’ w sprawie usterki. Nie wnikam kto wpadł na pomysł blokady i jak to miało pomóc w rozwiązaniu awarii.

 

Inny przykład z  mojego podwórka z zeszłego tygodnia:

jootoya

Lokalna sieć supermarketów upadła. Właściciel podobno źle zainwestował kasiore i się przeliczył. Plotki o problemach sieciówki krążyły, aż się potwierdziły. Pracownicy nie dostali pensji więc postanowili zablokować jedno ze skrzyżowań w centrum. Podobny scenariusz: pracownicy prostestowali, a policja się przyglądała i kierowała ruchem…

Nie twierdzę, że nie ma niesprawiedliwości w Chinach, ale jak widać na załączonych obrazkach, nic tu nie jest czarnie lub białe. Jest szarośc pomiędzy, są kontrasty, często duzo większe niż gdziekolwiek indziej…Jest bieda,jest bogactwo, jest zanieczyszczone środowisko, jak również genialne okoliczności przyrody

Za kilka dni  ‚ticzer Piter’ zrywa się na urlop. pzdr

 

 

One thought on “Protest po chińsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares