Dziś okazało się, że najlepszym krajem na  emigacje są Chiny i Tajlandia (Washington Times) . Dziś opublikowano też ranking najpopularniejszych miast w Chinach wg ‚expatów’.

Było głosowanie, czy bardziej plebiscyt, zorganizowany przez ‚Inernational Talent Monthly’ i ‚China Association for International Exchange of Personel’. Pzepytano 72 000 obcokrajowców mieszkających, na takich czy innych zasadach,  w Chinach. Głosować można było, jak co roku, na stronie China Daily.

Oficjalnie plebiscyt nazywa się: “Amazing China – The Most Attractive Chinese Cities for Foreigners” i przeprowadzany jest co roku od 2010.  W 2013 na pierwszym miejscu znalazł się Szanghaj. Drugi Pekin chyba mocno stracił ostatnimi czasy(laty) przez notorycznie wiszące nad miastem zanieczyszczenia. Poza Szanghajem i stolicą w czołowej dziesiątce  znalazły się też  Tianjin, Qingdao, Nanjing, Suzhou, Hangzhou, Xiamen, Guangzhou i Shenzhen(kolejność losowa).

Wg oficjalnych danych z ‚Foreign Affairs Office’ obcokrajowców pracujących w Chinach  w roku 2012 było około 550 000. Najważniejsze dla ‚expatów’ kwestie to oczywiście edukacja dla dzieci, opieka zdrowotna i kwestie wizowe, które do najprostszych nie należą i skutecznie uniemożliwiają załatwienie dłuższego pobytu(wyżej niż rok)  bez konieczności aplikowania o nowe wizy i permity.  Eksperty trąbią, że konieczne będą jakieś zmiany aby nie zniechęcić obcokrajowców, ciężko się nie zgodzić. Od 2012 pojawiają się jakieś plotki o planach emerytalnych dla ‚expatów’, gdzieś coś ponoć już mieli wprowadzać…i póki co ucichło.  Suzhou się za to zabierało ale chyba nie pociągneli tematu do końca. Tak tu jest- oficjalne przepisy i wymogi to jedno, ale później człowiek  się dowiaduje, że w tej prowincji w praktyce to wygląda troche inaczej, a w prowincji obok totalnie inaczej:)

Wracając do miast:
Liderzy (Szanghaj I Pekin) z pewnościa zapunktowali od strony kultury- obu miastach sporo się dzieje. Jednocześnie oba miasta uzyskały najniższe noty w kategorii ‚środowisko’.  Reszta to wybrane 8 miast, z tych powiedzmy 20-25 najpopularniejszych miast w kraju.

Ulubione mieściny białasów moim okiem:

Szanghaj: lubię, latem tego roku spędziłem tam ok 2 tygodni. Pieruńskie upały latem ale nie może być idealnie. Szanghaj największym jest, a więc i liczba obcokrajowców  chyba największa. Nie mam oficjalnch danych, ale chyba też Polonia największa jest właśnie tam. Miasto dobre dla ludzi którzy nie potrafią usiedzieć w domu. Tam chyba zawsze coś sie dzieje.  Koncerty, wystawy, kluby, restauracje…nie dziwię się, że Szanghaj jest w ścisłej czołówce(i regulanie na miejscu 1).


 

Pekin: Podobnie jak Szanghaj bardzo  popularny siłą rzeczy. Niezliczone siedziby zagranicznych  korporacji, firm, banków etc. Duży minus za smog, który systematycznie ‚urozmaica’ mieszkańcom życie. Tak jak w Szanghaju, łatwiej mieszkać tu z rodziną, międzynarodowe szkoły, szpitale na wyższym poziomie niż ‚średnia krajowa’ i ogólnie przyjaźniej i łatwiej. Z korkami chyba maja troche przekichane, ale nie wiem, jeżdzę metrem:)


 

Tianjin: złego słowa nie powiem, ani dobrego bo tam mnie jeszcze nie było.  Dla wielu plus to lokalizacja, niecałe 30minut szybką koleja od stolicy. Miasto portowe, również sporo biznesu, więc nie tylko nauczyciele podejrzewam tam ‚urzędują’. Może kiedyś i tam mnie zawieje to wyrobię sobie zdanie, na razie takowego brak.

zdjęć brak: z Tianjinu sporo czasu nadawał rodak: www.raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl



 

Nanjing: Byłem 2 razy, raz zimą i wtedy niespecjlanie sie zachwycałem, mimo że wrażenia były  tylko pozytywne. Latem było dużo lepiej.  ładnie, zielono, dobrze połączone kolejowo z północą i południem(CRH). Ogólnie byłbym na ‚tak’.


 

Qingdao: sprawa podobnie jak z Tianjinem, nie byłem, nie wiem. Ludzie mówią, że jest OK. W ‚Top 10′  się znalazło to widocznie coś prawdy w  tym jest. Może na festiwal piwny kiedyś uda mi się wybrać. ‚Octoberfest’ po chińsku może być ciekwy. Teraz chyba każde większe miasto ma przynajmniej raz w roku ‚Beer Festival’, ale piwna stolica Chin to jednak Qingdao(mimo że w sporej części Tsingtao jest niemieckie- piwo , nie miasto).

(Zdjęć brak)


 

Suzhou: Odwiedzałem 2 razy. Ogólnie OK ale strasznie popularne/tłoczne. Zdanie mam wyrobione tyko z perspektywy turysty, nie mam pojęcia jak tam się żyje, ale to chyba nie  moja bajka. Na weekendy Szanghaj zalewa miasto, w wakacje całe Chiny , zimą względnie spokojniej było, ale też mniej ‚reprezentatywnie’. Odwiedzić tak, mieszkać chyba nie.


 

Hangzhou: do Hanghzou mam słabość chyba od zawsze (2007). Podeszło mi już za pierwszym razem i tak mi zostało. Bywałem  wiele razy, ostatnio w sierpniu dłuższy pobyt, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu że chyba mógłbym tam dłużej pomieszkać. Niech tylko metro skończą kopać bo ruch upośledozny. A i z metrem nie będzie słodko bo aut w kraju przybywa szybciej niż dróg.


 

Xiamen: byłem tylko raz. Duży plus- w styczniu po Gulanguy chodziłem w klapkach. Nie mam większego pojęcia o mieście, ale olbrzymia większośc ludzi, jeśli nie wszyscy, wypowiada sie bardzo pozytywnie. No i nad morzem sa;)

Troche słabych zdjęć w starym poście tu. Z Xiamen aktualnie nadaje rodak: http://tuhanoi.blogspot.co.uk/



 

Guangzhou: Gigant południa, jedno z największych miast kraju. dla Chińczyków ogromny generator miejsc pracy, ilość fabryk, zakładów produkcyjnych w Guangzhou i jego obrębie idzie w tysiące(strzelam, może ktoś poprawi jeśli to dziesiątki tysięcy;). Dla białasa plusy to: klimat- ciepła zima, bardzo ciepłe lato, dobre stawki w temacie zarobków i bliskość Hong Kongu. Można spokojnie na weekend wyskoczyć, czy to na koncert, wystawę, zakupy(elektornika, biżuteria,  luksusowe produkty) czy na kulinarne szaleństwo, Hong Kong ma wszysto, lub prawie wszystko…


 

Shenzhen: Jeszcze nie tak dawno wioska rybacka, dziś metropolia. W przeciwieństwie do wielu chińskich miast tu widać, że planowane było od zera. Komunikacja, logistyka, drogi, metro, wszystko ogarnięte i działające. Jeszcze bliżej Hong Kongu niż Guangzhou. Shenzhen przyjemne jest i popularne, ilość obcokrajowców imponująca. Ogólnie mogłbym pomieszkać, tylko duże to takie, dla mnie chyba za duże…. Bezapelacyjny plus dla Shenzhen i Guanghzou za bliskośc do reszty płd-wsch. Azji. Tanio można wyskoczyć m.in. Filipiny, Do Tajlandii, Malezji, Singapuru czy Indonezji.


 

 

W 2011 czołowa 10tka to były: Szangha, Pekin, Suzhou, HangzhouTianjin, Xiamen, Guangzhou, Shenzhen, Wuhan i Chongqing, więc niewiele się zmieniło. Wypadły Wuhan z Chongnqing, wpadły Qingdao i Nanjing.

(grafika: China Daily)

Takie to te metropolie fajne, a ja w pierdziszewie siedzę, i to z wyboru:) Może niedługo zestawie popularne miasta z anonimowymi, i się wytłumaczę czemu mnie do tych fajniejszych miejsc nie ciągnie;) yo!

Tagged on:         

One thought on “Najlepsze miasta do życia wg obcokrajowców 2013

  • 09/11/2013 at 12:06
    Permalink

    HSBC również niedawno wypuścił niedawno podoby ranking. Najlepsze miejsca do życia dla obcokrajowców, tyle, że z perspektywy ogólnoświatowej i zdaje się, że zdecydowanie miasta chińskie królują. Co ciekawe taki Hongkong czy Singapur wyraźnie spadły w rankingu (myślę, że wpływa na to zarówno rynek mieszkaniowy jak i polityka wizowa). <a href="www.hongkongdreaming.pl">www.hongkongdreaming.pl</a>

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares