Dziś ogłoszono, że najdroższa handlową ulica w Chinach jest Wangfunjing. Ja obstawiałbym Nanjing Road (link1, link2) w Szanghaju, ale ‚Cushman & Wakefield’, kimkolwiek są, z pewnościa wiedzą lepiej;). Tegoroczne obroty z 30 największych ‚graczy’ na Wangfunjing osiągnęły 6.4mld RMB, więc lekko ponad $1mld USD, a i to dane tylko do sierpnia. Wynajem chyba też drogawy, chinnadaily podało $436USD za cal/rocznie. Wg moich wyliczeń, które mogą być błędne bo matematyki nienawidzę z całego serca, wyszło mi około $1 430 USD/m2/miesiąc.

Wangfunjing to jedna z kilku ‚reprezentatywnych’ ulic stolicy. Bannery i reklamy największych marek zachęcaja matki żony i kochanki, oraz straszą ich brzydsze połowy. Ulica liczy sobie ponad 700 lat i  tylko 810metrów. Dzienny ‚przemiał’ to 600 000 ludzi, a w święta liczba ta może sięgać 1.2mln. Wielkie salony, galerie, butiki,  restauracje,  herbaciarnie czekają/czychają co by człowiek, głównie turysta, wyskoczył z kasy. Ulica z historią to i sklepy muszą być wiekowe. Jednym z kilku dłużej operujących biznesów na Wangfunjing jest  Shengxifu- sklep, gdzie kapelusze i iinne nakrycia głowy kupować można od prawie 100 lat…W sumie na ulicy, i jej rejonie, operuje około 280 mniej lub bardziej znanych chińskich marek. O zachodnich gigantach typu Apple, Gucci czy Samsung nie trzeba  wspominać.

Kawałek obok głównej ulicy, gdzie można wypić piwo w ogródku za 15-20rmb i przejechać się kolejką jest ‚Wangfunjing Snack street’, gdzie za jednym podejście  spróbować można  większości przysmaków z całych Chin. Donghuamen to uliczka zapchana straganami, z często trudnymi do zidentyfikowania frykasami. Cey lekko ‚dostrojone’ pod turystę, ale nie ma dramatu. Nawet jeśli sprzedawca nie umie zachwalić produktu po angielsku, to menu pomoże. Ulica jest trzymana względnie pod kontrolą i zorganizowane jest to tak, żeby wstydu nie było.

Penis czy smażone pierogi, oto jest pytanie!

Jak już się najemy to można spokojnie iść na zakupy. Jeśli lubimy  luksusowe marki  chętnie wycisną nas z gotówki, ale boczne uliczki to już ‚bazarowo’ na każdą kieszeń. Cała okolica jest dobrym miejscem na zakup pamiątek dla znajomych i rodziny, co by  się na nas po powrocie nie obrazili. Pełno klasyków typu zdobione pałeczki, wszelakie gadżety z wizerunkiem Mao lub czerwoną gwiazdą, koszulki, ale dużo też gadżetów nie majacych nic wspólnego z Chinami, poza krajem pochodzenia oczywiście. Doskonale wiedzą że człowiek na wakacjach to impulsywny klient- sam nie wie z czym do domu wróci;) Stoisk i straganów jest dużo- można wybrzydzać. Targować się oczywiście można i trzeba.

Jak w każdym turystycznym ‚mrowisku':
•pilnujemy kieszen, plecaków, portfeli i torebek,
•nie dajemy się namówić na  wszelkiego rodzaju okazje, promocje czy powszechnie już znan(miejmy nadzieję) herbaciany przekręt,  i jego odmiany.

PS
W ksiegoarni na Wangfunjing, którą ciężko nie znaleźć są dokupienia względnie wyjściowe pocztówki i im podobne lekkie souveniry. Gdzieś w internecie ludzi enarzekali na wybór pocztówek, że szpetne- rozwiązanie problemu jest w ksiegarni;) yo

Tagged on:             

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares