Trzecia część serii o Litangu. W pierwszym odcinku wspomniałem, że mieścina jest ok, ale nie urywa dupska, oraz że abb docenić miejsce trzeba sprawdzić okolice. Najlepszym sposobem aby to zrobić jest skuter. Sprawdził się bardzo kilka dni wcześniej w Shangri La oraz nad jeziorem Lugu, więc i tym razem wybrałem ten środek transportu. Jasne, że można wynająć  samochód z kierowcą, ale ta opcja mnie nie bawi. Raz, że to finansowo droższa zabawa jeśli podróżujesz sam(zawsze można próbować zmontować większą grupę), a dwa że z takim kierowcą najczęściej ustala się trasę z góry i czas od której do której on nam szoferuje. Ja lubię kręcić się bez większego planu, zatrzymywać się gdzie mnie najdzie ochota, bez konsultacji z innymi. Przesadzam też z postojami na robienie zdjęć, zorganizowana grupa wykopałaby mnie z pojazdu prawdopodobnie w ciągu pierwszych 30minut…

Jest skuter- jest niezależność. W chińskim(ale nie tylko) mieście jeżdżenie to średnia przyjemność- zachodni mózg nie ogarnia tego, nie jest dostosowany do chaosu takich rozmiarów. Poza miastem, w terenie, jazda nabiera sensu. Coś co w mieście jest koszmarem, zamienia się w prawdziwa przyjemność! Pozostaje wypożyczyć skuter…

Cena dość zaporowa w porównaniu z płd-wsch. Azją. W Tajlandii podobny sprzęt można mieć za równowartość 15-20zł, ale to nie Tajlandia- wyłożyć muszę 65zł. Płacę bez gadania a nawet z uśmiechem na twarzy bo wiem, że jest to nadal rozsądna cena za dostęp do widoków jakie te 65zł mi da! ‚Piniondze‚ bardzo dobrze wydane bez najmniejszych wątpliwości…

 

Objazdówka Litangu dzień 1:

Z rana standardowa kontrola pogody. głowa w górę i zgadywanie….będzie dobrze, albo i nie.  Lato to pora deszczowa w tych okolicach więc chmury na niebie są praktycznie zawsze, kwestia ile ich wisi. Wczesny poranek to praktycznie każdego dnia pochmurno…Dopijam kawę i stwierdzam że będzie dobrze- autosugestia czyni cuda;)

Na pierwszy ogień idzie droga w kierunki Kangding. Jechałem nią 2x autobusem i pamiętam, że oferuje niezłe widoki, przełęcze góry, stepy po horyzont…ogólnie ładnie. ale wszystko przez okno autobusu, więc możliwości podziwiania mocno ograniczone, nie mówiąc o fotografowaniu. Wyjazd z Litang zaczyna się doba droga, ale szybko zmienia się w kurz i piasek. Budują tunel przecinający kilka gór i jak skończą to będzie elegancko, ale póki co trzeba się telepać z piaskiem w gębie, no chyba, że macie samochód nie jednoślad. Ruch jak na te rejony dość spory. Sporo też ciężarówek. Jeżdżą z towarem nawet do samej Lhasy, a możliwe że i dalej do Nepalu.
Po kilku kilometrach mam dość.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odbijam z głównej drogi w jakieś lokalne ‚pastwiskowe’  ścieżki. Yaki na poboczu ignorują mnie, na szczęście podobne podejście prezentują psy pasterskie, które potrafią być bardziej stanowcze wobec obcych…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kilka minut polną drogą i zatrzymuje mnie taki widok:
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Litang ‚z góry’ prezentuje się dobrze.  Jest elegancko. Do tego żadnych ciemniejszych chmur na horyzoncie, oby tak dalej!

Za plecami mam wschód słońca, o taki:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawracam do Litang i odbijam na południe, w kierunku Daocheng, skąd przyjechałem 2 dni wcześniej. I podobnie jak z trasą na Kangding, wiem, że i tu można oczekiwać przednich widoków, ale do tego droga jest dobra, więc nie będzie spać piaskiem po gębie. Dodatkowo  mniej ciężarówek kręci się między Daocheng i Litang…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
czyli w skrócie świetne okoliczności przyrody gdzie nie spojrzeć, a to wszystko za 65zł+paliwo, którego skuter nie potrzebuje wiele. Zatrzymac się moge kiedy chcę,gdzie chcę i  na jak długo chce- o to chodzi!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drogi w znacznej większości nie są złe. Oczywiście to główne trasy, odbijając na boczne trzeba się liczyć z gorsza nawierzchnią.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I tu kończy się impreza(trasa)…Do Daocheng jeszcze trochę kilometrów zostało, ale widząc chmury na horyzoncie odpuszczam. Może popadać godzinę, a może i lać do następnego dnia.  Widoków się naoglądałem, można bez bólu zawracać…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Z pogodą nie wygrasz.  Dzień spędzony aktywnie, a że okolica nadal mi się nie znudziła to na następny dzień skuter też rezrwuję.  W 4tej części ‚kampanii promocyjnej’ Litang będzie Trasa na Lhasę skuterowo- a tam jeszcze lepsze widoki obiecuję!. stay tuned!;) pzdr

 

Litang- Moje miejsce numer 1 w Chinach- cz.I- miasto

Litang- Moje miejsce numer 1 w Chinach- cz.II- ludzie

Tagged on:                     

One thought on “Litang- Moje miejsce numer 1 w Chinach- cz.III- okolice (Daocheng)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares