Pierwszy dzien byl do bani. Cale podejscie w deszczu i chmurch, z okazjonalnym mocnym wiatrem. Po 16tej cos zaczelo sie przeczyszczac i nawet ladnie sie zrobilo. Obszedlem okolice bo nie wiadomo bylo czy bedzie mi dane cokolwiek zobaczyc nastepnego dnia. Widoki ok, pora skupic sie na pozytywach;)

Dzien II, pobudka w norowatym dormie, rzut oka na mape i decyzja ze jednak 1 nocleg wystarczy. Do 10tej wietrznie i pochmurno, a pozniej juz tylko lepiej. Plan na dzien: zejsc milionem schodow do ‚Western Sea Bottom’, pozniej jakos wrocic na zachodni szlak i zejsc ta sama droga co wszedlem poprzedniego dnia.

Moja mapa niespecjalnie pokrywa sie z tym co widac na oznaczeniach na szlaku wiec musze dopytywac o droge (pytajac o droge nie wierz 1 Chinczykowi, pytaj 2,3,4 osoby i mysl kto byl przekonywujacy, nie lubia mowic ‚nie wiem’, lepiej wyslac bialasa w korymkolwiek kierunku…).

Ludzi w kierunku Wester Sea jakby mniej co mnie bardzo cieszy. Nie ma tlumow, nie ma korkow na szlaku.

Widoki sa, czyli jest ok:

Idzie sie dobrze, bo jak ma sie isc po schodach?

Slonce walczy z chmurami, ale nie zanosi sie na deszcz, a to najwazniejsze.

Szlak zdecydowanie nie jest dla osob majacych problem z wysokoscia lub przestrzenia bo sa momenty takie:

lub takie:

W oddali widac chyba nowa kolejke w budowie, wszystko dla turysty;)

Oczywiscie na dole okazuje sie, ze dalej mam tylko 2 opcje: wrocic schodami ktorymi wlasnie zszedlem (nie wchodzilo w gre) lub wjechac na 2ga strone wawozu kolejka, ktora juz jednak dziala. Moja mapa nic nie wspominala o tym srodku transportu, ale nie pierwszy raz nic sie nie zgadzalo. Lzejszy o 80rmb/40zl po 5minutach wjazdu jestem na wysokosci Baiyuan, skad powinno byc ok 2godziny zejscia wczorajsza trasa. Bedzie szansa zobaczyc to co chowalo sie za chumrami…

O ile pierwszego dnia narzekalem na ilosc ludzi to 2go bylo 3x gorzej. Nie chce marudzic i sie rozwodzic teraz, bedzie opis Zoltych Gor w dziale Przewodnik-Miejsca…jakos na dniach/tygodniach;) Tam sobie odbije;)

Jakas popularna skala po prawej. Wycieczka sie zatrzymuje, przewodnik opowiada ze to ksztalt smoka walczacego z Brucem Lee*, Chinczyki sluchaja i wala foty, niepociesozny bialas czeka w korku:

*Nazwy skal/gor typu ‚Turtle with Fish’, ‚Buddha Hand Peak’ czy ‚Heavenly Dog watching the Moon’ sa na porzadku dziennym, nie wiem ile trzeba wypic/zapalic zeby zoabczyc to co widzial nadajacy te nazwy…

tyle mojego, ze olbrzymia wiekszosc korzysta z kolejki linowej, wiec robi sie spokojniej jesli tylko ta jest w okolicy…sa chyba 3 linowe i 1…szynowa(?)

yo!

Tagged on:         

One thought on “Huangshan dzien II

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares