Od jakiegos czasu czailem sie sprawdzic te okolice. Bedac w Huangshan wypadalo i tu zajechac. Po zatloczonych ‚szlakach’ Zoltych Gor male Hongcun okazalo sie bardzo dobrym pomyslem…

Wpisana na liste UNESCO w 2000 osade datuje sie na czasy panowania ‚Songow’ ‚Mingow’ i ‚Qingow’ (w skrocie dawno dawno temu;). Waskie uliczki, kanaly, tradycyjne dla tego rejonu zabudowania- 1sze wrazenie bardzo pozytywne, mimo wstepnego przerazenia kiedy na wejsciu zobaczylem bramki bilwetowe jak do metra(bilet 104rmb/52zl).

Sporo budynkow podobno stoi tam od czasow dawnych dynastii, a jesli UNESCO sie pod tym podpisalo to prawdopodobnie tak rzczywiscie jest;)

No to zaczynamy zwiedzac:

Kawalek South Lake:

Bardziej reprezentatywna czesc kompleksu:

Jest oczywiscie widoczny turystyczny akcent, ale jakims cudem balans jest zachowany i nawet mi to nie przeszkadza. Mozna kupic te same rzeczy co w reszcie Chin plus jakies lokalne rekodziela- czyli standard.

Chodzac po uliczkach spokojnie mozna odnalezc autentyczne akcenty. Sa sklepiki i inne butiki, ale rownie dobrze mozna podgladac mieszkancow w ich ‚naturalnym srodowisku’. Chalupy sa pootwierane, niespecjalnie sie obruszaja jak zagladamy do ich gospodarstw(wszystko w granicach rozsadku oczywiscie). Nizej kolejny autentyk:

Temu bardzo wiekowemu panu nikt nie placi za przebieranie sie i paradowanie po kompleksie z motyka. Na oko to on tak z nia chodzi od ok 80-90lat. Bardzo mile zaskoczenie, ze w Chinach da sie zachowac balans miedzy cepeliada i autentycznoscia miejsca, szkoda tylko, ze tak rzadko to sie widzi.

Rowniez niedaleko straganu z kapeluszami: moze od tej pani dziadek ‚wyhaczyh’ swoje zielsko:

Jakis lokalny KFC, sporo tego widzialem, wiec prawdopodobniej robiony jest w jakis lokalny sposob.

Turystow oczywiscie widac, ale naprawde nie ma tragedii. Hongcun nie jest pierwszoligowa atrakcja i chyba powinno tak zostac. Po tlocznych i glosnych Zoltych Gorach tu bardzo dobrze sie siedzi i kreci po uliczkach.

South Lake ponownie:

Gdzies po drodze…

‚Crescent Moon Pond’, jedna z ‚ikon’ Hongcun. Wieczorem ladnie oswietlone lampionami. Przy sadzawce jest restauracja, z podobno bardzo dobrym jedzeniem i rownie konkretnymi cenami, ale osobiscie nie sprawdzalem.

widoki:

Osada ma rowneiz kilka ‚reprezentatywnych’ domow. Najpopularniejszy jest chyba Chengzhi, ale foto nizej przedstawia czesc Jingxiu Hall. Sa to domy, kompleksy zachowane w tradycyjnej formie. Troche eksponatow i czlowiek ma poglad jak sie rzeczy mialy w okolicy w przeszlsoci.

Dawno sie tak mile nie zaskoczylem w temacie atrakcji tursystycznej w Chinach. Dawno (wcale?) nie widzialem jak mozna uskuteczniac turystyke jednoczesnie utrzymujac autentyzm miejsca. Osada nie jest wielka, ale mi 2 dni bardzo szybko i mio zlecialy. Mozna na rowerze wyskoczyc nad jezioro(15min), czy do okolicznych wiosek(juz nie tak imponujacych historycznie i wizualnie ale nadal ciekawych). Rzut beretem jest jeszcze Xidi, podobny temat- starozytna osada, troche mniejsza i troche inna, ale nie dotarlem tam- za dobrze bylo w Hongcun.

Z czasem w dziale przewodnikowym pojawi sie opis ‚co,jak i gdzie’ dojdzie galeria w czesci Foto, a jutro lub pojutrze kolejna odslona Hongcun. Ja juz z powrotem w Hangzhou, mysle gdzie wyskoczyc po weekendzie. W weekendy jest mocno zauwazalny wzrost turystow wiec ja staram sie chowac na ten czas;) pzdr!

Tagged on:         

One thought on “Hongcun I

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares