Dzień się zaczynał w poprzednim poście, a my nadal siedzimy na Bundzie i podglądamy sytuację.

Około 5tej  zaczynają schodzić się ludziska. Widać kilkoro turystów ale znaczna większość to mieszkańcy miasta. WIelu Chińczyków lubi wcześnie( i aktywnie) zacząć dzień, nawet jeśli mogliby spać dłużej. Jedna z rzeczy, które utkwiły mi w pamięci najbardziej po pierwszej wizycie w Chinach w 2007 to właśnie ich aktywne spędzanie czasu. Tańce, tai chi, śpiewy w parku, karty, bieganie etc.  Dla równowgi lubią też pospać po obiedzie, łóżko w miejscu pracy nikogo tu nie dziwi- po obiedzie trzeba odpocząć.

Na Bund miszkańcy wychodza wczesnie rano. Za dnia miejsce oblegane jest przez przyjezdnych i niespecjalnie nadaje się na wypoczynek, trening czy inne tematy rekreacyjne.

Wschód słońca na Bundzie stał sie chyba moja ulubiona ‚atrakcja’ w Szanghaju, a że noce zarywalismy systematycznie to kilka razy podglądaliśmy budzące sie miasto i ludzi. Promenada idealna jest na jogging( kiedys sie biegało, ale teraz jest to jogging;).

Latawce pochodza z Chin, tak przynajmniej twierdzi większość. Pierwsze wzmianki lokuja latawce jakoś 400-200 p.n.e. Czasem fruwaja zwykłe modele, ale często można spotkać małe dzieła sztuki, bywają też oświetlone. ‚Nasz’ reprezentant miał zwyczajną zabawkę. Dwa razy widzieliśmy go  w akcji. Na Bund przyjeżdza ok 6-6.30 na rowerze, parkuje, z pleców ściaga poważnie wyglądający futerał, składa sprzęt i kręci się po deptaku z latawcem kilkaset metrów wyżej.

Psa wyprowadza się tak samo jak na zachodzie;) Wczesnie, zbyt wczesnie rano.

Z tego co kojarze za dnia( iwieczorem) jest zakaz wjazdu jednośladom. Ilość ludzi zadeptujących sie na Bundzie jest zbyt duża, aby jazda rowerem była bezpieczna i miała jakikolwiek sens.  Z rana sytuacja ma sie inaczej. Nie ma ludzi, jest przestrzeń, jest i rowerzysta.

(mistrz 3go planu to opisany w poprzednim poście kolega przyjeżdzający na trycyklu i  śpiący na deptaku aż go słońce obudzi)

Jeśli śmigasz na rowerze czy skutwerze to naturalny ‚skrót myślowy’ w Chinach jest jeden- nie stać cię na auto. Zmienia się to powoli, ale jeszcze troche wody w Jangcy upłynie..

Tai Chi też modne zajęcie nie tylko na Bundzie czy w Szanghaju.

Że Chińczyk lubi sobie pospać, a zasnąć potrafi w każdym miejscui każdej pozycji to wszyscy wiemy. Na Bundzie oczywiście też takowych można znaleźć. Częścu przyszła pewnie po widoki ale ich ‚ścięło’, ale sporo osób to ludzie którzy przyjechali do metropolii za pieniądzem ale nie do końca wyszło zgodnie z planem. Napotkany Chińczyki, z którym rozmawiałem o fotografii i sprzetach mówił że ławki i mury obsadzone śpiącymi to codzienny widok, a i miasto niespecjalnie sie tym przejmuje…

Nie ja jeden lubię poranny Bund na sejsę foto. Za dnia ciężko wyłowić z tłumu osobę bez aparatu/telefonu w ręku. Wczesnym rankiem można na palcach 1, może 2 rąk policzyc. Znaczna większość zajmuje się swoimi porannymi rutynami. ..

(śpioch na trycyklu przeparkował;)

Ludzi zaczyna przybywać, tubylcy pouciekaja, a Bund na resztę dnia i do pożnego wieczora przejmą tysiące turystów. I tak każdego dnia…

Z jeszcze zaspanego miasta korzystaja też filmowcy. Mniejszy(znikomy) ruch uliczny, słońce za Pudongiem, które może sie dobrze prezentowac w kadrze, i dodatkowo bez upałów- można dubla za dublem robić a modeleczce twarz nie spłynie;) Reklama była Harley’a, któy w Chinach dopiero zaczyna byc popularny. Do niedawna motor, jak rower czy skuter to tylko substytuty samochodu, a dopiero za furę tu dostaje się punkty w kategorii ‚status społeczny’.

Wczesny poranek i wschód słońca na Budzie -POLECAM!

Tagged on:         

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares