Dali lubię i nie jestem jedyny. Popularne miejsce wśród Chńczyków jak i  ‚obcych’. Yunnan latem nie serwuje piekarnikowych temperatur jak inne rejony, dorzućmy do tego konkretne góry+ malownicze jezioro i mamy przepis na sukces turystyczny. Pierwszy raz w Dali bawiłem w 2009, w dordze do  Zhengzhou, gdzie czekała na mnie pierwsza praca w Chinach.  Lekko mnie już czas gonił wiec z dwojga (góry vs. jezioro) wybralem oczywiście góry.  Są opcje 2-3dniowych treków na 4000m i taki był mój plan.

Ale plany maja to do siebie że lubią sie sypać. Mnie oczywiście pogoda unicestwiła na wysokości lekko ponad miastem:

Z rana było nienajgorzej, ale po 2 godzinach zdecydowałem sie zawrócići zejść, nie bylo perspektyw na dzień bez deszczu, ani na jakiekowiek widoki….czyli w 2009pogoda wygrała.

W tym roku będąc i tak w Yunnanie postanowiłem zajechać też do Dali na dogrywkę. Szkoda tylko że o tej samej, deszczowej porze roku:) Pogoda jak to w tych rejonach w wakacje taka sobie. Od strony gór Cangshan pochmurnie i lekko deszczowo, ale od strony jeziora jakby przyzwoicie. Drugi raz nie dałem sie nabrać- decyzja jedyna słuszna czyli jezioro Erhai. Wypożyczyłem rower za 30rmb(15zł) na dzień i po śniadaniu (fakt że o 11tej) machnąłem sie nad Erhai. Można jezioro w 2 dni objechać dookoła, ale mnie 1 dzień urządzał. Chciałem być w Dali bo nadal naiwnie czaiłem się na polepszenie pogody i góry. Erhai, z powierzchnią 250km2, jest 7 największym słodkowodnym jeziorem w kraju. Drogi nad Erhai wdłóż brzegu są przyzwoite, ale ruch mały- czyli tak jak powinno byc.

Zgodnie z tym co proponuje przewodnik kieruję się do wioski Caicun, a na miejscu nie mam pojęcia po co ktokolwiek miałby tu zaglądać, może poza małym portem z promami. Wioska jak wioska, kilka guesthouse’ów, kafejek i tyle.

Nic specjalnie interesującego, ale totalny brak sklepów z paciorkami i souvenirami więc nie narzekam. Skręcam miedzy jakieś domy ale starsza Chinka kieruje mnie w inną  uliczkę i że tam bedzię jezioro. No dobra, z pewnościa wie lepiej niz ja. Faktycznie docieram nad wodę. I faktycznie robi sie ładniej. Mam luźne, podkreślam luźne skojarzenia z jeziorem Inle w Birmie (Inle1, Inle2, Inle3). Momentami krajobraz bardzo podobny, zabudowy oczywiście z innej bajki, ale obrośnięte jezioro i brzegi dość podobne do Inle.

Z jednej( zachodniej) strony pochmurnie, a od wschodu nawet błękit jest. Pogoda na jezioro jest, o górach moge pomarzyć/zapomnieć…

Lokalni zajęci swoimi sprawami i ‚góral’ za 15zł/dzien. Ogólnie jak to rower z wypożyczalni, lekko zajechany, z kiepskimi hamulcami ale jedzie.

Mały skwer gdzieś na południe od Caicun. Panowie zajęci paleniem fajek i rozmowamy o życiu…

…a panie zasuwają :)

Te wąskie uliczki z dala od głównej  w Caicun przy porcie nawet przyjemne. Można podglącać lokalnych mieszkańców. Jednak decyduję sie zawrócić i sprawdzić trasę w północnym kierunku Xiajiyi i Xizhou. Po dordze mijam spore pola ryżowe.

cdn.

Tagged on:                 

One thought on “Dali rowerowo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares