Dzisiaj krótki przepis na zorganizowanie wieczoru… przy założeniu, że nie musimy następnego dnia być  ‚sprawni';)

Zdjęcia z sierpnia 2013, ale akcję można uskutecznić o o każdej  innej porze roku jeśli pogoda pozwala.

Za dnia Szanghaj latem nie daje żyć- upały w 2013 były podobno gorsze niż zazwyczaj. Za dnia nic się nie chcę poza siedzeniem w klimie. Wieczorem temperatury schodzą do akceptowalnych wartości- można się ruszyć.

Miejsce akcji: jedno ze skrzyżowań w rejonie Nanjing Road, czas: późny wieczór. Na najpopularniejszej zakupowej ulicy Chin około północy już nic się nie dzieje, turyści w hotelach, a sklepikarze liczą obroty. W bocznych uliczkach życie dopiero się rozkręca- za dnia stać z biznesem w słońcu to katorga-, a w nocy można spokojnie zarabiać. Na chodnikach i poboczach instalują się ‚mistrzowie jednego dania’- garkuchnie serwujące 1,2 czasem kilka podobnych dań. Przywożą swoje stoliki, krzesłam kuchnie na kółach i do roboty.

g1

(jest wok- jest impreza;)

Na ‚naszym’ skrzyżowaniu są 3 ‚restauracje': gość z wózkiem zaadoptowanym na grill z pieczonymi kurczakami, 2gi z wokiem  serwujący smażone makarony na 20 różnych sposobów i 3ci kolega z szaszłykami. Na tym samym skrzyżowaniu  są dodatkowo 2 ‚Żabki’ (7/11 i Family-Mart). Po zimne piwko daleko więc nie jest;)

g4

(wózkowiec z kurczakami)g2

(‚makaroniarz’)

Ponieważ towarzysz biesiady dopiero co wrócił do Chin, a leciał przez Moskwę to  to i mały upominek z bezcłówki dostałem. Zamawiamy makarony, kurze udka i do Żabki po piwko, gdzie podrzucamy szefowi 40% flakon do lodówki, niech ‚dochodzi’…

Wszystko na talerzu oczywiście w bardzo ludzkich rejonach cenowych- makarony ok.10rmb (5zł)- cena sie zmienia w zależności od składników ale nieznacznie. Kurze skrzydełka, udka to szaleństwo za 5-6rmb(2,50-3zł). Biznesy się kręcą, mimo późnej pory  klienci są.

Takie uliczne gastronomiczne tematy nie są dla każdego, ale nas nie rusza syf dookoła. Jeśli jest smacznie i można piwkiem zalać to jestem zadowolonym klientem, a że wszystko ląduje na ziemi, pod stolikami i w ich rejonie….trzeba się dostosować.

g5

Czas leci miło. Po makaronach i kurach pora na zmianę lokalu. Aby zmienić lokal musimy pzejść jakieś 6metrów, na drugą stronę ulicy, gdzie z szaszłykami czeka mistrz grilla , stoliki i krzesła oczywiście też ma rozstawione.  Bezcłowy frykas ląduje na stole, a na ogniu robią się ‚patyczaki’. Szaszłyki cenowo znowu sympatycznie- ‚warzywniak’ tanioszka 1-2rmb, mięsne ‚na bogato’ bo aż 3-5rmb, jak szaleć to szaleć;)

g6

Szef kuchni robi przegrychy, po czym wraca na swoje stanowisko- cwaniak ma fotel pod żabką postawiony, gdzie sączy piwko i pali faje. Jak zabraknie nam  patyków to w 5minut zrobi kolejne.  Mija półnoć, 1sza, 3cia…ludzie cały czas się kręcą. Na chwile na rogu zaparkowała kobita z pierożkami, sprzedała kilka porcji i odjechała w dal.

g7

Ponieważ na Bund mamy piechotą dosłownie 3minuty kierujemy się właśnie tam na ‚ostatki’. Deptak za dnia i wieczorem zapchany ludźmi, o 4tej rano pusty, spokojny….Można dokończyć co kto w bidonie ma, pogapić się na panoramę Pudongu bez tłumów. Żadna straż miejska nie gania, nie trzeba po krzakach się w piwem chować- dają żyć;)

Na koniec imprezy dostajemy zacny wschód słońca za dzielnicą biznesową:

g8

(wschód słońca już był reklamowany na blogu- ponownie polecam:)

Przez całą noc można zjeść i wypić. Jeśli nie widać w zasięgu oka jedzenia to sprawdź 2-3 ulice obok- coś się znajdzie. Przez całą noc spokój, żadnych krzywych akcji, nikt nikomu nie wadzi, nikt  ulicznych biznesmenów nie gania, nikt sączących piwka nie  gości mandatami, zero wiochy- zdrowy klimat, który nam i lokalnym ewidentnie służy.

pzdr!

Tagged on:     

8 thoughts on “Chińskie, nocne, biesiady uliczne.

    • 28/05/2014 at 09:15
      Permalink

      Nie wiem czy to odwaga. Na podstawie własnych doświadczeń ‚ryzykuje’, i najczęściej wychodze na tym dobrze;) Każdy organizm reaguje inaczej. pzdr
      Jeśli jeść nie mamy ochoty na straganach to chociaż piwo posączyć na ulicy z lokalnymi polecam. Gapić się na ładny wystrój restauracji można, ale do czasu, a na ulicy się dzieje…życie;)pzdr

      Reply
  • 28/05/2014 at 09:18
    Permalink

    Nie wiem nic o właściwościahc czosnku w tym kontekście, ale gdzieś czytałem mądrych lekarzy, że alko-dezynfekcja to bajka- co nie znaczy że jestem przeciwnikiem prewencyjnej dezynfekcji żołądka, nawet jeśli ta nie jest skuteczna;) pzdr

    Reply
  • 08/07/2014 at 14:04
    Permalink

    Cześć! Czytam Twojego bloga od kilku miesięcy i powiem
    szczerze, że bardzo mi się tutaj podoba. Sama pasjonuję się kulturą odległego
    od Polski kraju – Egiptem 😉 Mieszkam tutaj i jestem zafascynowana również.
    Polecam także swój blog, wpadnij czasem – http://egypt-weekly.blogspot.com

    Reply
  • 03/07/2015 at 14:01
    Permalink

    Super klimat na zdjęciach – świetnie pokazujesz jak to jest tam naprawdę :-)
    Pozdrawiam!

    Reply
  • 17/01/2017 at 23:06
    Permalink

    Mam pytanko, z rozpędu i podekscytowana kupiłam bilety w promocji z Wawy do Sanghaji….czy odradzałbyś zwiedzanie shanghaju samotnej dziewczynie…? hmmm rodzina zaszczepiła mi dzisiaj pewne wątpliwości ….

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares