Przepisy są, ale w praktyce….bonanza.

W ostatnich latach Chiny stały się największym rynkiem dla luksusowych marek. W Telewizji nie znajdziemy reklam LV, Gucci i innych marek, które uznawane są za symbol zamożności- zakazano ich aby nie drażnić biedniejszej części społeczeństwa. W Chinach takie obnoszenie się z etykietami, logo i metkami jest popularne. Jesteś wart tyle na ile Cię widza, a jeśli nie widzą, że jesteś dużo wart to będziesz warto mało;). iPhone, torebka, zegarek… logo ważne jest i kropka.

Kilka lat temu można było znaleźć przeróżne podróbki  dosłownie wszędzie.  Dziś również są, ale już w bocznych ulicach albo oczywiście w internecie. E-handel w Chinach rozwija się w błyskawicznym tempie.  Apogeum to Dzień Singla 11 listopad. W 2014 tylko tego dnia  obroty na taobao (chiński ebay) wyniosły 9mld USD. Handel w internecie w ciągu 5 lat(2009-2014) skoczył o ponad 5700%. Kupa kasy się  przewija przez internet.

Paradoksalnie władze w Chinach mają większe możliwości w temacie walki z naruszaniem własności intelektualnej itd. Bez czekania na wyrok sądu  odpowiednie  struktury mogą zająć sprzęt do produkcji a nawet go go zniszczyć razem z towarem oraz nałożyć kary finansowe. Jeśli uważasz, że zrobili to niesłusznie sprawę możesz zabrać oczywiście do sądu. W teorii wygląda to więc świetnie, ale w praktyce podobno już mniej kolorowo.

Zagraniczne marki najczęściej wynajmują chińskie firmy do walki z procederem. Problem w tym, że po zamknięciu jednej fabryki pojawią się kolejna.

Handel  w internecie poniekąd ułatwia walkę.  Produkty są prezentowane publicznie w sieci- dużo łatwiej zabezpieczyć dowód. Dużo łatwiej również oszacować potencjalne straty. W sieci nic nie ginie i nie znika. Administracja udostępni wszelkie dane, od cen produktów po ilość sprzedanych sztuk etc.

Tyle teorii. W praktyce nadal można znaleźć w sieci wszelakiego rodzaju podróbki. Również w ‚realu’  bez problemu znajdziemy różne ciekawe ‚wynalazki’. Prawnikiem nie jestem, nie mnie oceniać które produkty naruszają prawo, ale kilka fotosów załączam.

Czasami może tylko się ‚inspirują’ tym czy innym znakiem zastrzeżonym, ale lubią też na żywca skopiować…

W Chinach najczęściej używanym logo jest Apple- tu nie ma żadnych ograniczeń. Jabłkiem można firmować dosłownie wszystko: kapcie, bluzy, etui na okulary, części skuterowe, spinki, zapalniczki czy nawet lody;)

20130415_222442

20150108_082721

20150324_173528

20150327_183237

DSC_0898-Edit_Fotor_Collage

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

20150509_104424

20150509_104502

P7094279_Fotor_Collage

tb1_Fotor_Collage

( iPhone źródło: Taobao)

Prawie Audi, prawie robi różnicę…

20140704_160909

W Chinach nawet Obama coś reklamuje:

DSC_0771

Prysznic Mercedesa w hotelu w Kunming.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W spożywce tez się trafiają podobne tematy. Niżej mamy sok ‚Minute Maid’, sam już nie wiem który był prawdziwy, chyba ten z lewej…

DSC_2727

Dior na bogato…

20130530_111225
Oczywiście chińskie marki tez mają podobne problemy, może jednak na mniejszą skalę.

Niedawno zatrzymano gościa, który sprzedawał podrobione telefony Xiaomi na taobao. W ciągu 4 miesięcy sprzedał 750 telefonów.  Podczas zatrzymania znaleziono jeszcze 179 sztuk o wartości 166 000rmb. Gość dostał 3 lata oraz nakaz zwrotu tego co zarobił- 490 000rmb  i grzywnę 900 000rmb.

pzdr

3 thoughts on “Applemania w Chinach- znak towarowy (nie)zastrzeżony.

  • 02/07/2015 at 17:18
    Permalink

    Co do Iphonów to już się nimi tak nie podniecają jak kiedyś. Odkąd zwykły robotnik może sobie kupić nowego kolejek przed salonami brak.Pozatym co raz częściej wybierają swoje chińskie. Zachęca ich na przykład do tego Prezydent i jego małżonka używający chińskich marek i dająć je w prezencie innym światowym przywódcą. Ostatnio kilku moich chińskich zamożnych znajomych chwaliło mi się zakupem chińskich telefonów.

    Reply
    • 03/07/2015 at 07:38
      Permalink

      Nie przesadzajmy, że każdego robotnika stać na iphone’a.
      Xiaomi rządzi w Chinach, alenie rządzi w kategori górnej półki, a przynajmniej jeszcze nie…
      W Pekinach czy Szanghajach może i Applemania się studzi, ale w 3-4ligowych Chinach parcie nadal jest.
      Fakt, Mi w ciągu 5lat zaskoczło wszystkich, są aktualnie 3cim producentem-wynik imponujący.
      Własnie ogłosili że w 1szym kwartale 2015 zanotowali wzrost o 33%, a 2014 też był fenomenalny.
      Jeszcze trochę zejdzie zanim zachód się przekona, mentalność ‚made in China’=bubel nadal silna…
      pzdr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares