Z dzieckiem podobno jest jak z…pierdem- idzie wytrzymać tylko ze swoim;)

Ja nie posiadam, więc tego nie zrozumiem…

Mam średnie doświadczenia z dzieciakami w środkach transportu. Biorąc pociąg od razu wiem, że szanse na przynajmniej jedno dziecko w moim przedziale oscylują w okolicach 75-80%. 8 na 10 moich podróży pociągiem urozmaiconych jest towarzystwem hiperaktywnych kilkulatków. Jeśli masz jedno w przdziale to wiedz, że to tylko początek. Gwarantuję, że w wagonie znajdzie się przynajmniej jeszcze jedno w podobnym wieku, no a wtedy zabawa  gwarantowana. Twoj przedział staje się  kwaterą główną, za dnia i wieczorem nie ma problemu, ale w nocy to człowiek chciałby odpocząć…. Uśpić ‚nakręcone’ kilkugodzinnym skakaniem, bieganiem, tańczeniem i śpiewaniem dziecko łatwo pewnie nie jest. Żeby było ciekawiej te idące późno spać petardy lubią jednocześnie zacząć dzień o  5tej rano- jeśli za oknem robi się jasno to znaczy, że pora wstawać….

Tak wiem, też kiedyś (podobno;) byłem dzieckiem i staram się o tym nie zapominać , ale rodziców  niektórych to bym w łeb strzelił…

Jedynaków w Chinach z wiadomych powodów nie brakuje. Rozpieszczone niektóre są poza ludzkim wyobrażeniem, a za to winić można tylko rodziców, i ewentualnie dziadków, bo Ci  najczęściej też mają swój udział we wmawianiu dzieciakowi  jaki to on specjalany, wyjątkowy, i wszystko mu się należy…

Jest na to nawet termin- ‚syndrom małego cesarza’.

System ‚4-2-1′- czyli czwórka dziadków, i rodzice- wszyscy rozpieszczający jedynaka, wszyscy poświęcający mu za dużo uwagi…efekty bywają różne. W Chinach syndrom małego cesarza, a na zachodzie ADHD- każde  dziecko jest wyjątkowe…?

Żeby nie było tak kolorowo z tym rozpieszczaniem idzie też presja. Mają być najlepsze w klasie, mają być najzdolniejsze, etc.

Ja taki zły nie jestem- nie twierdzę, że wszystkie dzieci są do bani;) Mam czasami fuchę z dzieciakami, są też grzeczne, ułożone, i nawet smpatyczne, ale to nie zmienia faktu, że niektórzy rodzice powinni dostać w łeb.

Jakby jednak nie było to ja tu tylko gościem jestem, więc nic mi do tego jak wychowują juniorów…

 

Dla równowagi miłe słowo;)

Dzieciaki lubię w obiektywie. Dorośli na widok wycelowanego w nich obiektywu najczęściej ‚zamarzaja’,  się spinają i zaczyna się sztuczność. Dzieciaki najczęściej mają pełen luz, nie chowają emocji.

7 lat, 4 aparaty, 12 krajów azjatyckich, setki folderów, tysiące zdjęć …Najstarsze(zdjęcie, nie dziecko)  z ‚wystawy’ niżej to Mongolia z 2007, kiedy jechałem do Chin transsyberyjką sprawdzić czy mój pomysł na przeprowadzkę do Azji ma ręce i nogi. Najnowsze to ‚ekspresyjna’ agentka z marca br. z parku miejskiego.

Trzeba było coś wybrać, a żeby nie zanudzić to ograniczyłem się do 1 zdjęcia  na kraj.

k1

 (Na łodzi do wioski Muangoi- Laos 2011)

 

k2

 (Manali- płn.Indie 2012)

k3

 (trek wokół Annapurny- Nepal 2012)

 

k4

 (Bantayan- Filipiny 2014)

 

k5

 (jezioro Inle- Birma 2012)

 

SONY DSC

 (Phnom Penh- Kambodża 2009)

 

SONY DSC

 (Sapa- płn. Wietnam 2009)

 

SONY DSC

 (Kuala Lumpur- Malezja 2010)

 

SONY DSC

(Malang-  Jawa, Indonezja 2010)

 

DSCF1328

(pociąg Ułan-Ude- Ułan-Bator- Mongolia 2007)

 

DSC_9068

(Chiang Mai- Tajlandia 2014)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 (Pingdingshan- Chiny 2014)

 

I bardzo mądre słowa G.Carlina, proroka naszych czasów, niestety tylko w wersji anglojęzycznej:

Tagged on:                                 

2 thoughts on “1 czerwca- New Kids on the Blog.

  • 01/06/2014 at 13:51
    Permalink

    Z Kambodży też mam takie depresyjne zza płotu, Killing Fields zgaduję? Chyba ten Nepal jednak wygrywa, śliczne i radosne. W Birmie to nawet taki fotograficzny cymbał jak ja zrobił niezłe foty, kraj marzeń do zdjęć.
    Nie zrozumiem nigdy tutejszych zasad wychowywania dzieci: jak lata po pociągu, kopie w fotele, wydziera się to jest luz i w porządku. Chce lać? Niech leje! Ale jak krzywo napisze literkę, to dostaje w łeb. Uczyłem przez rok grupę sześciolatków, rodzice byli na sali ciągle obecni, zdarzało się, że gdy dziecko coś źle odpowiedziało, to dostawało w papę. Żal mi ich było strasznie, próbowałem tłumaczyć, że mają prawo się mylić i że tylko tak się mogą nauczyć, ale nikogo nie przekonałem.

    Reply
    • 02/06/2014 at 08:48
      Permalink

      Fota z Kambozy dokładnie tak- Pola Śmierci, poza, a później ‚gimme money’- z mniejsyzm czy wiekszym bólem, ale nie daję kasy na ulicy, szczegółnie dzieciom. Wyjątek to jak wykonują jakąs pracę/usługę. Birma faktycznie raj dla fotografa, oby się to nie zmieniło. Modny kierunek ostatnimi laty, pewnie odbije sie to na ludziach i ich podejściu do turystów….

      Ja z dziećmi pracucje sporadycznie, od czasu do czasu na fuche pójdę, mało mam doświadczenia, ale wiem jak jest/bywa. Też nie potrafie tego wytłumaczyć.
      Może chodzi o to, że młode za kilkadziesiąt lat będą odpowiedzialne za utrzymywanie i opiekowanie się wiekowymi seniorami, a w świadomości ludzi z dobrobytem materialnym jakoś tam idzie edukacja. Jak więc nie dopilnują dzieciaka to będą na starość wsuwać ryż z kapustą….
      Że edukacja w dzisiejszych czasach niekoniecznie idzie w parze z sukcesem, karierą to inna sprawa.
      pzdr

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Shares